Marketer+ przewodnik po marketingu - To magazyn, w którym ekspercką wiedzą dzielą się praktycy, na co dzień zajmujący się różnymi obszarami działalności marketingowej, sprzedażowej i biznesowej.
Warsztatowe wydanie specjalne

Płatne kampanie w social media krok po kroku

Zamów dla siebie!

Rozwijaj się, marketerze

W dawnych, analogowych czasach student kończył uczelnię z dyplomem po kierunku marketing i ustawiała się do niego kolejka chętnych korpo w celu zatrudnienia go. Dziś to absolwent staje w kolejce, ale trochę innej.

Rozwijaj się, marketerze

Te dwie postawy łączy jedna cecha – najczęściej na zdobytej uczelnianej wiedzy się kończyło. Marketer trafiał w wir codziennej pracy, gdzie mało było miejsca na zawodowy rozwój. Zresztą, nierzadko jego pracodawca wychodził z założenia, że szkolić muszą się handlowcy (przynoszą firmie pieniądze), księgowość i finanse (permanentnie zmieniają się przepisy) i może czasem szefostwo z umiejętności miękkich (czyli jak Jobs zbudował Apple). A marketing? A po co szkolić ludzi z marketingu? Przecież wszyscy wiedzą, na czym to polega.

Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka: całkowite niezrozumienie zadań marketingu w firmie, podległość pod sprzedaż (gdy powinno być odwrotnie), mała świadomość roli strategii marketingowej, odtwórczość rynkowa (realizacja scenariuszy działania narzucanych np. z zagranicznych central korporacji), uzależnienie się od agencji (reklamowych, public relations, social media) oraz typowy outbound marketing. Z punktu widzenia inwestowania w rozwój osobisty i zawodowy marketera firma często uważała, że nie ma ani takiej potrzeby, ani konieczności. Więcej, ludzie odpowiedzialni za human resources nierzadko nie mieli bladego pojęcia, jak ów rozwój miał wyglądać. Kończyło się na deklaracji potrzeb szkoleniowych, w których zespoły marketingu wpisywały wszelkiej maści kompetencje, jakie wpadły im do głowy.

W „Sztuce rynkologii” zdefiniowałem podstawowe kompetencje marketerów na różnych stanowiskach, a w tekście „Sierżanci marketingu” opisałem koncepcję rozwoju w kontekście różnych specjalizacji. Nie zmienia to postaci rzeczy, że dziś każda osoba pracująca w marketingu stoi przed pytaniem, skąd czerpać informacje na ten temat i jak się rozwijać. Pięć głównych źródeł rozwijania wiedzy o marketingu wymieniam poniżej.

Internet. Twórzcie własne, prywatne bazy wiedzy. Dzielcie informacje np. na kategorie: badania, koncepcje, przykłady, czyli case studies itp., oraz te dotyczące branży. Korzystajcie z hashtagów, pozwalają doskonale filtrować strumienie informacji. Wiedza branżowa to wiarygodne źródła: Mashable, Content Marketing Institute, Marketing Profs, elektroniczne wydania mediów marketingowych, American Marketing Association, Chartered Institute of Marketing, źródła uczelniane, blogi eksperckie, webcasty itp.

Pamiętaj jednak, że źródła zagranicznej wiedzy mogą mieć niewiele wspólnego z polskimi realiami. Odróżniaj wyniki badań przeprowadzanych na terenie USA od rodzimych.

Książki. Są dwa główne rodzaje książek o marketingu: podręczniki i poradniki. Podręczniki anglojęzyczne tłumaczone na polski mają kilkuletnie opóźnienie. Ostatnia dekada to rewolucja w marketingu podobna do tej informatycznej. Jednak cechą tych materiałów jest solidność i wiarygodność przekazywanej w nich wiedzy. Poradniki są łatwe w odbiorze, ale ich poziom bywa bardzo różny. Czytaj uznanych autorów i zwróć uwagę na rodzime publikacje – coraz więcej z nich jest solidnie napisanych.

Konferencje. Mnóstwo konferencji ma w nazwie słowo „marketing”. Ale ich poziom bywa totalnie zróżnicowany. Najlepszym sposobem wyboru są po prostu nazwiska prelegentów, a później poruszana tematyka. Temat może brzmieć atrakcyjnie, ale zniweczy go zła prezentacja. Pamiętaj też, że wielu prelegentów robi fantastyczne show – tyle że poza zabawą i dowcipem niczego się specjalnego od nich nie dowiesz.

Seminaria, warsztaty. Szukaj na nich twardej, użytecznej wiedzy i case studies. Staraj się unikać bardzo miękkich szkoleń, chyba że rzeczywiście ich potrzebujesz. Naprawdę solidnych workshopów związanych z pracą w marketingu jest nadal stosunkowo niewiele. Doskonale sprawdzają się też szkolenia specjalistyczne związane z konkretnymi narzędziami, np. z digital marketingiem.

White papers. Bezpłatne materiały dystrybuowane przez firmy. Do wyboru, do koloru.Ich wartość bywa bardzo różna, ponieważ najczęściej są reklamą natywną, a np. jakość prezentowanych w nich badań bywa nie do zweryfikowania. Pod tym względem warto szukać potwierdzeń szczególnie rewolucyjnych czy nośnych tez w innych źródłach.

Kluczową kwestią jest fakt współczesnej pracy marketera jak dobrego lekarza – jeśli nie uzupełnia on aktualnej wiedzy, czyli nie czyta branżowej literatury, nie uczestniczy w wydarzeniach czy doskonaleniu zawodowym – bardzo szybko się cofa. Ostatnie kilka lat przyniosło nową terminologię, nowe narzędzia i nowe zachowania klientów. Jeśli marketer nie będzie się intelektualnie rozwijać, bardzo szybko wpadnie na boczny tor.

Artykuł pochodzi z

wydania drukowanego 2/2015

Kup ten numer

Spragniony marketingowej wiedzy?

Zapisz się na bezpłatny Newsletter by FreshMail

Pełen dostęp do naszych tekstów możliwy jest dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę plus lub elektroniczną by zyskać dostęp do pełnego archiwum od 2011 roku. Wszystkie numery dostępne są w plikach pdf.

Zamów prenumeratę

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.