Jeśli chodzi o rynek reklamy w social mediach, to w naszym kraju istnieje Facebook... a potem długo, długo nic. Co prawda co jakiś czas pojawiają się symptomy, że być może poznamy nowe narzędzie dostrzeżone przez e-marketerów w kraju nad Wisłą. Na Zachodzie coraz większą popularność zdobywa Snapchat – prosta aplikacja do przesyłania zdjęć pomiędzy użytkownikami. Brzmi prosto? Być może. Jednak jest w nim coś, co sprawia, że coraz więcej światowych marek decyduje się prowadzić komunikację za pomocą tzw. snapów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- jak działa Snapchat i czemu zawdzięcza swoją popularność,
- co warto wiedzieć o Snapchacie, zanim zabierzemy się za prowadzenie kampanii przez ten kanał komunikacji,
- dlaczego Snapchat jest bardzo atrakcyjnym i zarazem wymagającym kanałem komunikacji dla współczesnych marketerów,
- jak potencjał Snapchata został wykorzystany przez światowe znane marki.
W Polsce o Snapchacie zrobiło się głośno (może bardziej fortunnym określeniem byłoby słowo „głośniej”) parę miesięcy temu, kiedy to CEO Evan Spiegel odrzucił ofertę kupna Snapchata przez Facebooka. Zastanawiano się wtedy, co takiego ma ta niepozorna aplikacja „z duszkiem”, że jej twórcy odrzucają propozycję kupna od niekwestionowanego lidera mediów społecznościowych tego dopiero raczkującego rozwiązania? Odpowiedzią na to pytanie może być opinia wielu ekspertów o rychłym „końcu Facebooka”. Zapowiadany jest on od lat, niemniej któregoś dnia nastąpi. Kto wie, czy nie będzie to prosty system, który nie wymaga od użytkownika studiowania walla, odrzucania zaproszeń do aplikacji typu Candy Crush Saga czy przedzierania się przez gąszcz postów. Ludzie chcą żyć szybciej, wymagają intensywnych doznań. Potrzebują informacji aktualnych, które odczytają, skomentują i usuną. Tutaj z pomocą przychodzi im Snapchat. Jest to bardzo proste narzędzie do komunikowania się przez jego użytkowników, które polega na przesyłaniu zdjęć lub filmików wideo, wyświetlanych u naszego odbiorcy przez 1 do 10 sekund. Dziennie poprzez Snapchata przesyłanych jest 400 milionów tzw. snapów, czyli właśnie zdjęć/wideo o krótkim terminie przydatności (mamy tylko 24 godziny, by je odtworzyć, po tym czasie zdjęcia lub filmy nie są już dostępne dla odbiorcy). Jak wykazują badania, największy odsetek użytkowników Snapchata mieści się w kategorii wiekowej 13-25 lat.
Parosekundowa komunikacja
Zarówno wadą, jak i zaletą Snapchata jest brak możliwości zachowania odebranych zdjęć lub filmów. Z tego też względu wielu marketerów automatycznie odrzuca Snapchata jako mało istotną aplikację, służącą jedynie do przesyłania seksfotek lub seksfilmików (tzw. sexting). A szkoda, bo w te kilka sekund można przygotować naprawdę ciekawą kreację, dzięki której – dzięki opcji prostej edycji (dodanie tekstu czy też proste własnoręczne szkice) – można osiągnąć bardzo efektywne call to action i doprowadzić zarówno do konwersji, jak i pozytywnego buzzu na temat naszej marki. Parę sekund często lepiej zwraca uwagę odbiorcy niż długie, parominutowe nagranie czy niejedna kampania digitalowa.
Słuchaj „Marketer+” Podcast
[cytat]Snapchat, czyli seksting w najlepszym wydaniu. Przesyłanie nagich lub półnagich zdjęć przez nastolatków, bez żadnych konsekwencji? Tak, teraz to możliwie! Czym jest seksting? To przesyłanie wiadomości, zdjęć lub plików wideo o charakterze erotycznym. Czym jest Snapchat? Aplikacją, która to umożliwia. ;-) Ale nie tylko. Snapchat to taki nowy Facebook, tylko że lepiej dostosowany do sposobu komunikacji współczesnych nastolatków. Umożliwia bezpośrednie kontaktowanie się użytkowników oraz wysyłanie spersonalizowanych komunikatów, ale sekret jego sukcesu tkwi w ulotności – wiadomości są przesyłane do konkretnej osoby, ale w chwilę później znikają z serwerów. Daje to młodym ludziom chwilę dobrej zabawy, poczucie lekkości, ulotności, ale czasem także bezkarności. Nie chcę nikogo oceniać, ale twórcy Snapchata trafią do piekła za rozbestwianie młodzieży. Ale przy okazji nieźle na tym zarobią. ;-) W Snapchacie drzemie duży potencjał, bo podąża on za myśleniem nastolatków i dopasowuje się do ich stylu życia. Czy to dobrze, czy źle? Wszystko tak naprawdę zależy od tego, do jakich celów Snapchat będzie używany. To tak jak z młotkiem: można nim wbić niejeden gwóźdź i zbudować cały dom, ale można też zabić. Także oddajmy ten młotek w ręce młodych i zobaczmy, kto na tym zyska najwięcej. ;-)
[autor]Anna Prończuk, marketing specialist w agencji interaktywnej Benfi Media[/autor][/cytat]
Dlaczego warto?
Jeśli Wasza marka lub produkt adresowane są raczej do młodszych odbiorców (do 25 lat), warto zastanowić się nad jej promocją na Snapchacie. Przede wszystkim jest to interesujący sposób na reklamę własnej marki w real time – możemy dopasować przekaz do aktualnego wydarzenia, pogody czy też godziny. Kolejną kwestią jest fakt, iż jest to nowy sposób na dotarcie do osób, które głównie korzystają ze swojego telefonu, czyli do tzw. targetu mobile. Warto także wspomnieć, że aktualnie jest to narzędzie, w którym bariera wejścia jest bardzo niska. Wystarczy tylko zachęcić swoich fanów (lub potencjalnych fanów) do zainstalowania aplikacji (dostępna jest na Androida, iOS oraz Windows Phone) i dodania naszego profilu do znajomych.
[cytat]Utarło się, że Snapchat to aplikacja dla młodych ludzi znudzonych Facebookiem, szukających innego sposobu komunikacji ze znajomymi w internecie. Sporo w tym prawdy – użytkownicy tego narzędzia to przede wszystkim osoby między 13. a 25. rokiem życia, których przyciąga jego specyfika, czyli ulotność przesyłanych informacji. Okazuje się, że Snapchat jest zarazem mocno niedoceniany przez branżę reklamową. Wynika to z tego, że serwis społecznościowy, w którym pliki usuwane są automatycznie w ciągu maksymalnie 10 sekund od ich otwarcia, nie jest dobrym miejscem na działania marketingowe. Nic bardziej mylnego! Serwis daje duże możliwości dotarcia z komunikatem do młodej grupy odbiorców, co wykorzystały takie marki jak Unilever, Wet Seal, Swarovski Entertainment czy OndAzul. O kampaniach, jakie te firmy przeprowadziły na Snapchacie, było głośno również na portalach społecznościowych o większym zasięgu i popularności. Udowodniły one, że ograniczony w możliwościach serwis można wykorzystać w bardzo kreatywny sposób. Obecnie głównym, a często jednym portalem społecznościowym wykorzystywanym do działań marketingowych przez marki w naszym kraju jest Facebook. Najwyższa pora, aby się to zmieniło. Snapchat ma duży potencjał reklamowy, który wykorzystywany jest głównie w Europie Zachodniej i za Atlantykiem. Miejmy nadzieję, że w przyszłości w ślad za nimi pójdą również polscy marketerzy.
[autor]Katarzyna Legutko, social media specialist w Agencji AdHorizon[/autor][/cytat]
Rosnąca popularność
W Polsce Snapchat dopiero raczkuje, jednak zauważalny jest wzrost popularności aplikacji, głównie wśród młodzieży gimnazjalnej i licealnej. Nie odnotowano na razie żadnej istotnej kampanii marki dla polskich fanów obecnych na Snapchacie. Warto zatem zwrócić uwagę na jego wykorzystywanie jako pełnoprawnego kanału komunikacji wielu marek na Zachodzie, gdyż może to być pewna sugestia na przyszłość dla polskich marketerów.
Taco Bell
Fastfoodowy gigant z USA wykorzystuje Snapchata do informowania swoich subskrybentów o nowościach w swoim menu. Akcja promocyjna Taco Bell była jedną z pierwszych dużych akcji marketingowych na Snapchacie i zyskała uznanie wśród wielu fanów marki, którzy dodali profil firmy do grona swoich znajomych. Taco Bell dołączył do Snapchata pod koniec kwietnia ubiegłego roku i od razu zgromadził bardzo dużą ilość obserwujących. Otrzymują oni jako pierwsi informacje o nowościach, promocjach czy też po prostu…śmieszne grafiki z produktami Taco Bell w roli głównej. Dyrektor social & digital marketingu w Taco Bell, Tresse Lieberman, wyjaśnił sukces prowadznego profilu w kilku prostych słowach: „Wszystko to dzięki temu, że naszych fanów traktujemy jak przyjaciół, a nie jak konsumentów”.
[zrodlo]www.on.mash.to/1hsLY0W[/zrodlo]
Karmaloop
Internetowy sklep z odzieżą uliczną z USA wykorzystuje Snapchata jako kanał, w którym fani – oprócz zdjęć nowych kolekcji – otrzymują kody zniżkowe lub darmową przesyłkę. Kody cieszyły się dużą popularnością i wpłynęły na większe obroty sklepu, szczególnie przy okazji takich świąt jak Święto Dziękczynienia czy Boże Narodzenie (jak widać na załączonym obrazku). Co ciekawe, dyrektor marketingu Karmaloop tak skomentował powód atrakcyjności ich profilu na Snapchacie: „Our snaps are not for the faint of heart you got to be ready for a little bit of boobs and butt” („Nasze snapy nie są dla ludzi ze słabym sercem, gdyż musisz być gotowy na odrobinę cycków i tyłków”). Trudno nie skojarzyć tej wypowiedzi z opiniami, że Snapchat służy głównie do tzw. sekstingu (wysyłaniu „gorących” zdjęć). Jak widać, można to również skutecznie wykorzystać w marketingowy i wymierny sposób.
[zrodlo]www.bit.ly/1jglX82[/zrodlo]
MTV
Muzyczna telewizja, która „muzyczna” jest już tylko z nazwy, również z powodzeniem korzysta z „dobrodziejstw” Snapchata. Przed premierą VI sezonu „Geordie Shore” (brytyjski odpowiednik „Jersey Shore”) fani, którzy dodali do znajomych profil „MTVGeordieShore”, otrzymywali ekskluzywne materiały, nieopublikowane sceny i inne zdjęcia zachęcające do oglądania serialu. Na sukces tej kampanii miało wpływ także bardzo wąskie stargetowanie przekazu – trafiał on tylko do ludzi zainteresowanych serialem „Geordie Shore”.
[zrodlo]www.bit.ly/QoAwMu[/zrodlo]
The Co-operative Electrical Claims
Jeden z większych sklepów z elektroniką w Wielkiej Brytanii postanowił swoją akcję promocyjną skierowaną do studentów oprzeć na snapchatowym przekazie i za jego pomocą udostępnić żakom kupony zniżkowe. Każdy użytkownik mający wśród swoich znajomych profil firmy otrzymywał 30 funtów zniżki na zakup nowego laptopa.

[zrodlo]www.bit.ly/P2dqKJ[/zrodlo]
Akcja społeczna OndAzul
OndAzul, brazylijska organizacja ochrony środowiska, bardzo sprytnie wykorzystała kilkusekundowy termin przydatności zdjęcia na Snapchacie. Jej kampania na rzecz zaprzestania niszczenia lasów Amazonii dała wiele do myślenia. Wszak podobnie jak zdjęcie na Snapchacie w kilka sekund ginie naprawdę spory obszar lasów w Brazylii…

[zrodlo]www.bit.ly/1cwBKJU[/zrodlo]
Konkluzja
Snapchat jest polem do popisu dla kreatywności marketerów. Bardzo ciężko jest bowiem w praktyce przekazać informację w sposób tak ciekawy, by w parosekundowym spocie nakłonić odbiorców do pożądanych działań. Pewnym problemem może być także fakt znikania fotek po ich pierwszym (i ostatnim) otworzeniu. Jest to zarazem szansa dla wielu firm, by mogły ze swoim przekazem trafić dokładnie do tych osób, które są zainteresowane danym produktem. Dzięki temu zaoszczędzić można wiele energii, gdyż o wiele łatwiejsze jest „przekonywanie przekonanych” niż oczekiwanie zainteresowania osób kompletnie niemających żadnego w tym interesu.
[cytat]Osobiście do Snapchata podszedłem z dużym dystansem. Patrzyłem na niego poprzez pryzmat narzędzia do komunikacji pomiędzy nastolatkami, którzy lubią wysyłać swoje niekoniecznie grzeczne zdjęcia. Jednak jeśli jej właściciele potrafią odrzucić ofertę kupna aplikacji za 3 mld dolarów, to oznacza, że nie jest to tylko kolejna zabawka dla mas. Postanowiłem zbadać temat i im dalej zagłębiłem się w samą aplikację, tym bardziej zacząłem dostrzegać, że Snapchat to tak naprawdę idealne narzędzie do komunikacji z użytkownikami. Po pierwsze, zaangażowanie użytkowników. Jedno z najwyższych wśród narzędzi social mediach. Po drugie, brak większych restrykcji pozyskiwania użytkowników i organizowania konkursów. Jesteśmy w stanie bardzo prosto i szybko rozbudowywać naszą sieć kontaktów i tworzyć wiadomości do wszystkich. Po trzecie, bezpośrednia komunikacja oraz personalizacja – nic nie wzbudza takich emocji jak wiadomość, która wyświetli się tylko nam przez kilka sekund. Jednym słowem, jedno narzędzie, które daje wiele możliwości komunikacji i angażowania grupy wiekowej do 25. roku życia. Każdego dnia wysyłanych jest na świecie ponad 400 mln snapów i coraz więcej z nich to działania marketingowe – i to nie byle jakie! Według mnie aplikacja rozwinie się wkrótce jeszcze bardziej, wyciągniemy z niej wszystko, co można, i za jakiś czas odejdzie ona w zapomnienie. Jednak do tego czasu będzie stanowiła kolejny miły dodatek do komunikacji i interakcji z nastolatkami.
[autor]Maciej Stodolny, managing director w Creating Future; marketing manager w Marketing Modowy[/autor][/cytat]
Snapchat sprawia, że trafiamy ze swoim przekazem od razu do naszych fanów, bez zbędnych pośredników. Jedyną niewiadomą pozostaje to, czy Snapchat zdobywać będzie coraz większą popularność, czy jest to chwilowy boom, który za parę lat będzie tylko mglistym wspomnieniem. Szkoda, gdyby tak się stało, ponieważ nowa platforma komunikacji rozbudziłaby trochę skostniały „profacebookowy” social i wniosła nieco świeżości i nowych rozwiązań u naszych rodzimych e-marketerów.



