Pamiętasz czasy, w których dostęp do internetu w Polsce wybrzmiewał dźwiękiem połączenia dial-up pod numer 0202122? Początkowo dostępna dla nielicznych, wyznaczająca status społeczny, sieć oferowała zawrotną prędkość pobierania 56 kB/s. Jej zasoby były wówczas niewielkie, ale wielu z nas ma w pamięci pierwsze wizyty na Allegro (powstałe w 1999 r.), przegląd poczty i wieczorne sesje w chat roomach. Jak to się stało, że od ociężałych grafik, prostych animacji tekstu i ubogich możliwości stron internetowych przywędrowaliśmy do dzisiejszych interfejsów?
2000–2005: wieki ciemne
16 marca 1999 r. wyemitowano trzy pilotażowe odcinki „Świata według Kiepskich” – sitcom ten utrzymał się na antenach 23 lata. Pamiętasz? Z perspektywy czasu można darzyć je pewnym sentymentem, ale z pewnością odstają one od dzisiejszych standardów. Podobnie jest ze stronami internetowymi – to, co kiedyś uchodziło za szczyt estetyki i funkcjonalności, dziś nie jest akceptowalne. Jeśli porównać powstanie internetu do powstania wszechświata, to przełom mileniów był dla UX stron internetowych wiekami ciemności.
Początek tysiąclecia to królestwo stron opartych na HTML, wykorzystujących podstawowe style (CSS dopiero raczkował). Dla uatrakcyjnienia treści korzystano ze znaczników animacji (kto pamięta <marquee>?), zaczął też raczkować flash. Wtedy zasady budowania stron były bardzo umowne, a UX sprowadzał się do tego, aby użytkownik potrafił kliknąć we właściwy link i przeczytać ścianę tekstu.
Słuchaj „Marketer+” Podcast
Wygląd strony głównej Onet.pl 7 kwietnia 2000 roku
Źródło: Web.Archive.org
2005–2010: rozbłysk flasha, czyli pierwsze gwiazdy
Teoria ewolucji wszechświata datuje narodziny gwiazd na 100 mln lat od Wielkiego Wybuchu (dla porównania obecny wiek wszechświata to ok. 14 mld lat). Historia WWW nie jest tak pokaźna, ale możemy dostrzec pewne podobieństwa między kosmologią a internetem.
Dwie dekady temu strony zaczynały ewoluować z prostych witryn tekstowych w pełne przepychu, interaktywne prezentacje w technologii flash. Może i wyglądały „nowocześnie”, ale daleko im było do użyteczności. Wolno się ładowały i przytłaczały krzykliwymi animacjami,
a elementy oparte na flashu nie zawsze działały. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że właśnie w tym okresie zaczęła kształtować się świadomość UX w kontekście stron WWW – coraz większe znaczenie zyskiwała zarówno struktura informacji, jak i spójność wizualna.
Wtedy też narodziła się gwiazda, która świeci do dziś – w 2003 r. powstał WordPress.
Wygląd strony głównej Onet.pl 1 kwietnia 2005 roku
Źródło: Web.Archive.org
2010–2015: era smartfonów, czyli supernowe i czarne dziury
Historia internetu mobilnego sięga 1994 r., ale jego prawdziwy wzrost rozpoczął się w okolicach 2007 r. – wraz z pojawieniem się pierwszego iPhone’a , a następnie systemu Android. Ten moment zmienił wszystko. Oczywiście zmiana nie nastąpiła z dnia na dzień, bo do przeglądania stron na telefonach potrzebny był dostęp do sieci w atrakcyjnej cenie.
Nic jednak nie mogło już powstrzymać rozbłysku supernowej, a projektanci stron internetowych zaczęli rozumieć, że responsive web design to nie tyle nowinka i ekstrawagancja, ile konieczność. Co więcej, zaczęło panować przekonanie o słuszności podejścia mobile-first, czyli projektowania interfejsów najpierw pod kątem urządzeń mobilnych, a następnie – tradycyjnych rozdzielczości.
Jak wpłynęło to na UX? Interfejsy się uprościły, zniknęły krzykliwe animacje, technologia flash zaczęła odchodzić w niebyt. Coraz większe znaczenie zaczęła mieć typografia, postawiono na jasne kolory, które były lepiej widoczne na telefonach.
Rozwój technologii i stopniowe przesuwanie zainteresowania użytkowników w kierunku urządzeń mobilnych były problematyczne dla właścicieli prywatnych stron internetowych. Nieznajomość trendów oraz niedobór kompetencji niezbędnych do przeprowadzenia aktualizacji skutkowały rosnącymi czarnymi dziurami, czyli witrynami, które były nieużyteczne na telefonach komórkowych.
Wygląd strony głównej Onet.pl 9 kwietnia 2010 roku
Źródło: Web.Archive.org
2015–2020: UX oparty na danych
10 lat temu internet nie różnił się mocno od tego, który znamy teraz. Większość czasu spędzaliśmy na telefonach, scrollując media społecznościowe i strony z memami. Grafika i wideo zaczęły wypierać treści pisane, co wymusiło na twórcach stron jeszcze większe skupienie na sposobie prezentacji treści. Pojawiły się:
- śródtytuły,
- wyróżnione cytaty,
- grafiki
Wykrystalizowały się zasady UX, powstały checklisty i najlepsze praktyki. Na przełomie 2018 i 2019 r. Google wypuścił serię UX Playbooks, czyli obszerne dokumenty z case studies siedmiu różnych kategorii stron internetowych (https://www.casestudy.club/case-studies/secret-google-ux-playbooks).
Projektowanie stron i rekomendacje zmian zostały ściśle powiązane z analityką. Zaczęto szerzej stosować testy A/B czy mapy cieplne. Dodatkowym ważnym punktem stały się zalecenia WCAG, związane z dostępnością stron dla osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami, a w 2019 r. Sejm uchwalił ustawę wymagającą dostosowania stron sektora publicznego do standardów dostępności.
Wygląd strony głównej Onet.pl 7 kwietnia 2015 roku
Źródło: Web.Archive.org
2020–2025: personalizacja i „martwy internet”
Czy znasz teorię tzw. martwego internetu? W skrócie zakłada ona, że obecny internet składa się w głównej mierze z botów i automatycznie generowanych treści, a wszystko to kontrolują rządy i korporacje. Jaka jest skala problemu? Źródła są niejednoznaczne. Według Statisty boty produkują ok. 50% ruchu w sieci1, z kolei raport DesignRush wskazuje, że 80% odwiedzin stron internetowych jest generowanych robotycznie2.
Szacuje się, że 15–25% kont w social mediach jest nieprawdziwych – największy problem dotyczy serwisu X (dawniej Twitter), niżej w rankingu plasuje się Instagram, a podium zamyka Facebook z ok. 5% fałszywych kont3.
Obecny internet w dużej mierze składa się z treści generowanych z użyciem generatywnej sztucznej inteligencji i dotyczy to również formatów dotąd uważanych za kreatywne (wideo, grafika).
Spytasz pewnie, jaki to ma związek z UX. Przy nadpodaży treści wyróżnikami są sposób ich prezentacji i personalizacja. Strony mogą mieć dziesiątki wariantów interfejsu, który dynamicznie dostosowuje się do użytkownika. Platformy streamingowe serwują materiały w feedzie na podstawie preferencji odbiorcy, zwiększając tym samym jego zaangażowanie. Portale horyzontalne, walcząc o zatrzymanie internauty, prowadzą regularne i zautomatyzowane testy layoutów.
Aby wyróżnić się na tle innych i utrzymać pozycję, musisz zatem personalizować zarówno treść, jak i jej formę.
25 lat rozwoju UX stron internetowych
Źródło: materiały własne autora
Co nas czeka w przyszłości
Rozwój technologii i zmiany zachowań internautów mogą sugerować, że klasyczne witryny za jakiś czas przestaną spełniać swoje funkcje. Już dziś wiele informacji dostarczanych jest bezpośrednio w wynikach wyszukiwania. Coraz chętniej korzystamy z czatów AI. Łupem technologii padły również dłuższe formaty wideo.
Coraz większą popularność zyskują narzędzia tworzące krótkie podsumowania podcastów i vlogów, a także agregujące najważniejsze wiadomości i dostarczające je w formie zwięzłych prasówek. Kolejnym krokiem jest zmiana komunikacji między człowiekiem a sztuczną inteligencją – z tekstowej na głosową, co już zaczyna się urzeczywistniać.
Jak w tej wizji wygląda UX? Na pewno jego głównym zadaniem będzie udzielenie odpowiedzi na pytanie, jak osiągnąć dobre doświadczenie użytkownika niezależnie od formy interakcji. Strony internetowe nie tylko muszą ładnie wyglądać, ale przede wszystkim odpowiadać intencji odwiedzającego. Jestem przekonany, że UX skieruje się w stronę automatyzacji, a udział człowieka w przeprowadzaniu analiz i zmian będzie malał na rzecz systemów opartych na AI.
Czy wizja przyszłości rysuje się pozytywnie czy negatywnie? To pozostawiam Twojej ocenie.
Wygląd strony głównej Onet.pl 1 kwietnia 2020 roku
Źródło: Web.Archive.org








