Stopniowe wycofywanie third-party cookies przez gigantów technologicznych jak Google i Apple zmusza marketerów do fundamentalnej rewizji swoich strategii. W nowym krajobrazie pozbawionym ciasteczek na pierwszy plan wysuwa się jedno narzędzie, często niedoceniane, chociaż to prawdziwy skarb – mowa o newsletterze. To nie jest już tylko cykliczny e-mail z promocjami. To fundament budowania trwałych relacji i wehikuł konwersji, który – jeśli mądrze się go prowadzi – potrafi pokonać pod względem efektywności inne kanały komunikacji marketingowej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- jak skutecznie wykorzystać komunikację newsletterową w erze post-cookies,
- czym są zero-, first- i third-part data oraz jaka jest między nimi różnica,
- jak pozyskiwać dane o użytkownikach i klientach w świecie bez ciasteczek oraz na których danych się skoncentrować,
- jak tworzyć newslettery, żeby zmieniać subskrybentów w lojalnych klientów,
- jakie są cztery główne zasady komunikacji newsletterowej.
First-party i zero-party data
Era post-cookies to nic innego jak powrót do korzeni marketingu – do bezpośredniej relacji z klientem. Skoro nie możesz już dokładnie śledzić osób odwiedzających Twoją witrynę lub sklep, musisz skupić się na danych, które powierzają Ci oni sami. Mowa o first-party data i zero-party data.
Warto wiedzieć
Słuchaj „Marketer+” Podcast
First-party data to informacje, które zbierasz bezpośrednio w swoich kanałach (np. historia zakupów, zachowanie na stronie), podczas gdy zero-party data to te, które klienci świadomie i dobrowolnie Ci udostępniają (np. poprzez ankiety, centra preferencji).
Zrozumieć dane first-party
Dane first-party to informacje, które firma gromadzi bezpośrednio od swoich klientów. Pochodzą one z interakcji użytkowników z kanałami należącymi do marki – stroną internetową, aplikacją mobilną czy sklepem stacjonarnym. Obecnie aż 52% marketerów wskazuje je jako priorytet1.
Przykłady danych first-party:
- zachowania użytkowników na stronie internetowej,
- historia zakupów,
- zapisy do newslettera,
- aktywność w programach lojalnościowych,
- dane zbierane dzięki pikselom i kodom śledzącym.
Ich znaczenie jest ogromne. Przede wszystkim pozwalają na precyzyjniejsze targetowanie, ponieważ są znacznie bardziej wiarygodne niż dane zewnętrzne.
Zapamiętaj
Dokładniejsze dane to większa efektywność – budżet marketingowy nie jest marnowany na wysyłanie maili do odbiorców, o których nie ma dokładnych informacji. Korzyści odnoszą także klienci – otrzymują spersonalizowane doświadczenia, dopasowane do ich zainteresowań, historii przeglądania czy realnych potrzeb.
Zrozumieć dane zero-party
Dane zero-party to informacje, które klient świadomie i dobrowolnie przekazuje marce. W odróżnieniu od danych first-party, które są wnioskowane na podstawie działań użytkowników, dane zero-party są przekazywane marce bezpośrednio przez klienta.
Przykłady danych zero-party:
- odpowiedzi w ankietach lub quizach,
- formularze opinii i feedbacku,
- komentarze w mediach społecznościowych,
- rozmowy z czatbotami,
- zgłoszenia do działu obsługi klienta.
To właśnie one dostarczają najbardziej bezpośrednich informacji o potrzebach i oczekiwaniach odbiorców. Co więcej, sprzyjają budowaniu zaufania – pokazują, że marka liczy się z preferencjami klientów i traktuje je poważnie.
Moc danych zero-party polega również na tym, że klienci mogą je formułować własnymi słowami. Dzięki temu w kampaniach marketingowych marka może używać faktycznego tone of voice klientów i odwoływać się do ich realnych potrzeb. Taka komunikacja pozwala wyróżnić się na tle konkurencji, której przekaz często pozostaje ogólny i mało angażujący.
Zapamiętaj
Źródeł danych zero-party jest wiele: od prostych ankiet po kreatywne quizy. Kluczem jest to, aby proces ich zbierania był naturalny i nie sprawiał wrażenia wymuszonego (przykłady).
Najważniejsze w całym procesie jest doświadczenie klienta – zbieranie danych powinno być powiązane z wartością, jaką marka dostarcza w zamian. Personalizowane rekomendacje, ekskluzywne oferty czy rabaty to najczęstsze mechanizmy.
Warto wiedzieć
Ponad połowa konsumentów na świecie deklaruje, że jest skłonna podzielić się swoimi danymi, jeśli w zamian otrzyma spersonalizowane doświadczenie zakupowe3.
I tu właśnie newsletter staje się istotnym narzędziem. Każdy zapis to akt zaufania i zgoda na komunikację. To dobrowolne wejście klienta do świata marki, które oferuje marketerowi bezcenny zasób – jego uwagę i dane kontaktowe. W przeciwieństwie do ulotnych interakcji w social mediach czy krótkich punktach styku w postaci płatnych reklam, lista mailingowa to zasób, który posiadamy na własność. To bezpośredni sposób kontaktu marki z klientem, który jest niezależny od algorytmów i rosnących kosztów reklamy.
Jak tworzyć newsletter, żeby zamieniać subskrybentów w lojalnych klientów
Lista mailingowa to dopiero początek. Prawdziwa sztuka polega na tym, aby newsletter był postrzegany nie jako spam, ale jako wartościowa treść, na którą się czeka. Jak to osiągnąć? Poprzez segmentację, dostarczenie wartość, personalizację i storytelling.
1. Przestań mówić do wszystkich, zacznij rozmawiać z każdym dzięki segmentacji
Wysyłanie tego samego e-maila do całej bazy to jak organizowanie przyjęcia, na którym wszyscy dostaną tę samą pizzę, niezależnie od preferencji. Dane z 2025 r. są jednoznaczne: marki stosujące segmentację osiągają o 14,31% więcej otwarć i aż 101% więcej kliknięć w porównaniu do kampanii niesegmentowanych4.
Segmentacja wiąże się z czymś więcej niż podział według demografii czy lokalizacji. Polega przede wszystkim na zrozumieniu etapu podróży klienta i poziomu jego zaangażowania (ilustracja). Nowy subskrybent potrzebuje treści edukacyjnych, które budują zaufanie. Klient, który już kupił, jest otwarty na cross-selling i ekskluzywne oferty. Osoba, która nie otworzyła ostatnich dziesięciu e-maili, może wymagać osobnej kampanii, w ramach której marka przetestuje inne podejście komunikacyjne.
2. Reguła 80/20 – 80% wartości, 20% sprzedaży
Według badań Ehrenberg-Bass Institute, tylko około 5% subskrybentów jest gotowych do natychmiastowego zakupu. Pozostałe 95% to osoby, które budują relację z marką5. Natarczywe próby sprzedaży w każdym e-mailu to najszybsza droga do przycisku „anuluj subskrypcję”.
Wskazówka
Zastosuj regułę 80/20. 80% treści to wartość (edukacja, inspiracja, rozrywka), 20% – sprzedaż. Kiedy odbiorca wie, że każdy e-mail od Ciebie to dawka wiedzy lub rozrywki, nie tylko chętniej go otworzy, lecz także obdarzy Cię zaufaniem, które zaprocentuje, gdy będzie gotów do zakupu.
Czym może być wartość dla odbiorcy e-maila?
- Ekskluzywne analizy rynkowe i dane, których nie znajdzie nigdzie indziej.
- Praktyczne poradniki „how-to” rozwiązujące konkretne problemy odbiorcy.
- Case studies pokazujące realne zastosowania produktu lub usługi.
- Early access do nowych treści, produktów lub funkcji.
- Kulis działania firmy – autentyczne historie, które humanizują markę.
3. Personalizacja to nie tylko „Cześć, [imię]”
Personalizacja w e-mail marketingu nie powinna kończyć się na wstawieniu imienia w nagłówku. To proces, który wymaga danych i strategicznego podejścia. Istotne jest gromadzenie i utrzymywanie wysokiej jakości informacji o odbiorcach – nie tylko o demografii, lecz także o preferencjach i zachowaniach. Dopiero na tej bazie można budować sensowne segmenty: od prostych (RFM, faza życia klienta), po bardziej zaawansowane –np. oparte na predykcji skłonności do zakupu czy ryzyka odejścia.
W praktyce personalizacja działa najlepiej w scenariuszach automatycznych: onboarding, porzucony koszyk, rekomendacje produktowe, reaktywacja nieaktywnych subskrybentów. Istotne jest też kontekstowe podejście – pora dnia, geolokalizacja czy urządzenie mogą decydować o tym, jaką treść warto wyświetlić.
Zapamiętaj
Nie mniej ważne są elementy kreacji – dynamiczne bloki w szablonie, copy odwołujące się do faktycznych zachowań użytkownika i CTA dopasowane do konkretnego etapu ścieżki klienta. Personalizacja i dynamiczny content mogą podnieść ROI e-mail marketingu o 258%. Firmy, które regularnie stosują personalizację, osiągają średnie ROI na poziomie 4300%. Tymczasem firmy, które tego nie robią – 1200%6.
4. Opowiadaj historie, nie sprzedawaj produktów
Ludzie nie chcą czytać broszur reklamowych; chcą czytać historie, które angażują i budują emocjonalną więź. Pokaż kulisy działania firmy, przedstaw ludzi tworzących markę, opowiedz historię sukcesu klienta.
Taki autentyczny ludzki głos jest czymś, czego nie da się podrobić. To on buduje lojalność, która wykracza poza pojedynczą transakcję. Ważne są też zasady komunikacji (ramka). Wplecione w taką narrację CTA brzmią naturalnie i stają się kolejnym krokiem w historii, a nie nachalnym nakazem. To właśnie połączenie narracji, rytuału i psychologii lojalności sprawia, że subskrybenci zaczynają traktować newsletter nie jako reklamę, lecz jako wartościowe źródło, z którym chcą pozostać na bieżąco.
Ciasteczka się kruszą, relacje trwają
Śmierć ciasteczek third-party to nie koniec marketingu cyfrowego i działań performance,
ale szansa na ich uzdrowienie. To moment, aby przestać krzyczeć do tłumu przez megafon płatnych reklam, a zacząć prowadzić wartościowe rozmowy z tymi, którzy naprawdę chcą Cię słuchać. W erze post-cookies, newsletter nie jest już tylko narzędziem – jest fundamentem trwałej, rentownej relacji z klientem.
- „Merkle 2021 Customer Engagement Report Focuses on Data-Driven Conversations in the Cookieless World”
- „Ruggable goes headless and scales to 8 markets with Shopify”
- B. Wassel, „Half of global consumers will share personal data for better experiences, study finds”
- „Segmentation Statistics That You Must Know in [year]”
- J. Dawes, „Advertising effectiveness and the 95-5 rule: most B2B buyers are not in the market right now”
- J. Van Rijn „Email Marketing ROI Statistics: The Ultimate List for 2025”
- „Segmentation Statistics That You Must Know in [year]”
- J. Dawes, „Advertising effectiveness and the 95-5 rule: most B2B buyers are not in the market right now”







