„Cel, jaki stawiam przed sobą, zmusza mnie do podejmowania wielkich i przerażających decyzji. Najpiękniejsze w tym jest to, jaką osobą się wtedy stajesz. Kocham każdy etap tej podróży” – o tym, jak zmienić system nauczania, żeby stał się bardziej dostępny i sprawiedliwy dla wszystkich, jak zbudować siebie jako twórcę, stać się lepszym w projektowaniu i sprzedawać swoje pomysły klientom, rozmawiamy z Chrisem Do: laureatem nagrody Emmy, projektantem, reżyserem oraz założycielem internetowej platformy edukacyjnej The Futur.
Chris Do
Laureat nagrody Emmy, projektant, reżyser, CEO i główny strateg w firmie Blind oraz założyciel internetowej platformy edukacyjnej The Futur, której misją jest nauczenie 1 mld ludzi, jak zarabiać na życie robieniem tego, co się kocha.
Jak wyglądała Twoja droga od projektanta do mentora – światowej sławy nauczyciela?
Kiedy jako nastolatek pracowałem w drukarni zajmującej się sitodrukiem, pewnego dnia wysłano mnie po coś, co nazywało się składem tekstu (typesetting). Nigdy wcześniej nie słyszałem tego słowa. Pod wskazanym adresem drzwi otworzył mi mężczyzna ubrany w hawajską koszulę i szorty. Powiedział, że jestem za wcześnie, i zaprosił mnie do swojego domowego studia.
Słuchaj „Marketer+” Podcast
Tak właśnie poznałem Deana Walkera – niezależnego, profesjonalnego projektanta graficznego. Nigdy wcześniej nie miałem okazji zetknąć się z osobą wykonującą ten zawód, ale już podczas tego spotkania wiedziałem, że ja też w przyszłości chcę zostać kimś takim.
Klamka zapadła, postanowiłem więc pójść na rok do San Diego City College, aby stworzyć własne portfolio. Na szczęście zostałem przyjęty. Otrzymałem również częściowe stypendium, które pozwoliło mi uczęszczać do ArtCenter College of Design. Cztery lata później ukończyłem studia graficzne. Zanim założyłem własne studio projektowe Blind, pracowałem w wielu różnych miejscach, w tym w Cole & Weber, Epitaph Records, RG.
W 1995 r. motion design był wciąż nową dziedziną. W tym czasie przebywałem w Los Angeles, gdzie zapotrzebowanie na projektowanie i animację komputerową zaczynało rosnąć. Miałem trochę szczęścia. Mimo małego doświadczenia udało mi się zbudować niewielki zespół projektantów i animatorów. Dostaliśmy kilka szans i nakręciliśmy reklamy oraz filmy dla takich światowych marek jak: Nike, Microsoft, Mitsubishi Motors, Nissan, Coldplay, Audi, Sony PlayStation, Electronic Arts i Xbox.
W 2014 r. spotkałem starego przyjaciela z czasów studiów, który zachęcił mnie do kręcenia filmów na YouTube’a. Jestem nieśmiały i introwertyczny, więc tak naprawdę ostatnią rzeczą, jaką chciałem robić, było tworzenie na tej platformie. Przyjaciel nie przyjął jednak odmowy. I tak w wieku 42 lat, niechętnie, nagrałem swój pierwszy film. Ta decyzja zmieniła bieg mojego życia i biznesu.
Czy czujesz dużą odpowiedzialność związaną z tym, że swoim nauczaniem wpływasz na tysiące ludzi?
Jako imigrant w Stanach Zjednoczonych osiągnąłem więcej, niż mogłem sobie wymarzyć. Teraz czuję, że moim obowiązkiem jest pomóc innym dojść do tego samego. Wiedza to dar i chcę się nim dzielić z jak największą liczbą osób. Staram się nie myśleć o odpowiedzialności za to, że tysiące ludzi słuchają tego, co mówię. Tworzę treści dla bardzo wąskiej grupy ludzi. Myślę, że jeślibym tego nie robił, łatwo straciłbym orientację w tym, kim jestem i z kim rozmawiam.
Ludzie zatrudniają tych, których znają, lubią i którym ufają. Gra polega więc na tym, aby ułatwić odbiorcy znalezienie Ciebie, a nie konkurenta. Możesz to zrobić przez tworzenie treści edukacyjnych. Ucz ludzi, a dotrzesz do większego grona
Skąd wiesz, że to, czego uczysz, naprawdę działa? Czy testowałeś wszystko sam, czy robisz to z zespołem The Futur?
Przed nagraniem nowego materiału zazwyczaj przedstawiam swoje pomysły zespołowi produkcyjnemu. Przechodzimy przez trudny proces tworzenia idei, w którym mogę uzyskać ich opinie i dowiedzieć się, jakie są punkty sporne, co działa, a co można poprawić. Nie daje to gwarancji przygotowania dobrego materiału, ale zanim spędzisz zbyt dużo czasu na pisaniu i produkcji, warto skonfrontować się z perspektywą innych ludzi.
Chociaż filmy są nadawane w sposób asynchroniczny, to otrzymuję informacje zwrotne od odbiorców w postaci komentarzy i bezpośrednich wiadomości. Opowiadają mi oni, jak moje nagrania pomogły im przejść przez trudny okres i dały pewność, że warto rzucić dotychczasową pracę lub spróbować zarobić dwa razy więcej niż dotychczas. Nie są to dowody naukowe, ale to i tak całkiem niezłe referencje.
Czy wciąż projektujesz? Z jakiego projektu dla klienta jesteś szczególnie dumny i dlaczego?
W grudniu 2018 r. zespół rzucił mi wyzwanie, żebym zrezygnował z bezpośredniej pracy z klientami. Była to trudna decyzja, ponieważ rysowały się niesamowite możliwości działania z dużym budżetem, ale podjąłem ją i nigdy nie oglądałem się za siebie. Oczywiście wciąż projektuję, lecz tylko w celach dydaktycznych lub na potrzeby wewnętrzne. Tworzę własne prezentacje i posty w mediach społecznościowych.
Najbardziej jestem dumny z teledysków, które wyreżyserowałem. Współpraca z artystami z innych dziedzin była dla mnie niezwykle satysfakcjonująca. Klip „Heart of Stone” zespołu The Raveonettes zdobył nawet nagrodę Emmy. Jestem z tego dumny.
Konsumenci nie kupują już produktów – oni dołączają do plemion. Plemiona składają się z ludzi o wspólnym światopoglądzie. Jeśli chcesz, aby klienci mieli z Tobą taką więź, musisz opowiadać historie, zajmować stanowisko i dzielić się swoimi przekonaniami oraz wartościami
Twoje przesłanie brzmi: „Głośny introwertyk z wielką misją: nauczyć 1 mld ludzi, jak zarabiać na życie robieniem tego, co się kocha” („Loud Introvert with a big mission: Teach 1B people how to make a living doing what they love”). Jak przebiega realizacja tej misji?
Idzie naprawdę dobrze. To wielki, włochaty i zuchwały cel (BHAG – big, hairy, audacious goal). Nie jestem pewien, czy można go osiągnąć w ciągu jednego życia, ale samo dążenie do niego jest warte zachodu. Cel pomaga mi nie tylko myśleć, lecz także działać z rozmachem. Zmusza mnie do podejmowania wielkich i przerażających decyzji. Najpiękniejsze w tym jest to, jaką osobą się wtedy stajesz. Kocham każdy etap tej podróży.
Obecnie na naszym kanale na YouTubie mamy 1,8 mln subskrybentów, 750 tys. obserwujących na Instagramie oraz przeszło 300 tys. na LinkedInie. Również ponad 20 tys. osób zgłosiło się, żeby odebrać swój oficjalny numer w misji 1B.
Nie sprzedawaj swojego pomysłu klientowi. Sprzedaj sobie pomysł klienta. Jeśli zaczniesz rozmowę od pytania, co jest ważne i wartościowe dla Twojego klienta, zyskasz wgląd w jego umysł.
Co chcesz zmienić na rynku? Jakiej lekcji chcesz udzielić światu?
Chcę zmienić system edukacji w taki sposób, żeby był on bardziej dostępny, przystępny cenowo i sprawiedliwy dla wszystkich. Jako nauczyciel akademicki otrzymywałem stawkę godzinową nieuwzględniającą całej pracy, którą musiałem wykonać przed zajęciami i po nich. Jeśli byłem chory lub nie mogłem uczyć, to nie zarabiałem pieniędzy. Funkcjonowanie platformy edukacyjnej, w której ramach dzielimy się przychodami z nauczycielami, oznacza, że model może się zmieniać na lepsze. Mogą mieć oni teraz własne IP i stworzyć katalog kursów, dzięki któremu będą bezterminowo otrzymywać honorarium autorskie. A gdyby coś im się stało, wynagrodzenie ze sprzedaży zostanie przekazane wskazanemu przez nich beneficjentowi.
Często mówi się, że nauczyciele są jednymi z najważniejszych członków społeczeństwa, ponieważ kształcą następne pokolenie. Obecne modele ekonomiczne wydają się jednak nagradzać osoby reprezentujące sektor finansowy, który prawdopodobnie niewiele robi dla zbiorowości. Na wolnym rynku talent podąża za pieniędzmi. Czy ten model nie powinien się zmienić? Możemy stworzyć coś lepszego. To jest misja.
Dodatkowo uczniowie z zamożnych środowisk mają najlepszy dostęp do edukacji, nauczycieli i zasobów. Tym samym bogaci stają się bogatsi, a biedni – biedniejsi. Jeśli chcemy doprowadzić do prawdziwej reformy społecznej i dać każdemu równe szanse, musimy zapewnić wszystkim dostęp do tych samych narzędzi. Naszym celem jest tworzenie najlepszych kursów i sprzedawanie ich w rozsądnej cenie.
Jest wielu kreatywnych ludzi i wspaniałych twórców – projektantów, fotografów, artystów, pisarzy – lecz nie wszyscy oni są postrzegani jako wspaniali. Oznacza to, że nie wystarczy mieć wielkich zdolności twórczych. Sally Hogshead powiedziałaby: „Nie musisz być najlepszy, lepiej być innym niż lepszym”. Co więc sprawia, że ktoś odnosi sukces komercyjny, a ktoś inny – nie? Jak zbudować siebie jako twórcę?
Wiele się zmieniło, odkąd platformy dystrybucji treści zostały zdemokratyzowane za sprawą mediów społecznościowych, takich jak Facebook, YouTube, Instagram, LinkedIn, Twitter czy TikTok. Strażnicy, którzy ustalali, na kogo warto zwrócić uwagę, nie mają już kluczy do królestwa. Oznacza to, że każda osoba kreatywna dysponuje teraz narzędziami potrzebnymi do bezpośredniego kontaktu ze swoimi odbiorcami, fanami i potencjalnymi klientami. Istnieje wielu niezwykle utalentowanych twórców, lecz klientom bardzo trudno jest ich znaleźć.
W networkingu chodzi o to, kogo znasz. We wpływie – o to, kto zna Ciebie. Dodatkowo ludzie zatrudniają tych, których znają, lubią i którym ufają. Gra polega więc na tym, aby ułatwić odbiorcy znalezienie Ciebie, a nie konkurenta. Możesz to zrobić przez tworzenie treści edukacyjnych. Ucz ludzi, a dotrzesz do większego grona.
Simon Sinek w swoim słynnym wystąpieniu TED powiedział: „Ludzie ufają ludziom, którzy wierzą w to, co oni” („People trust people who believe what they believe”). Konsumenci nie kupują już produktów – oni dołączają do plemion. Plemiona składają się z ludzi o wspólnym światopoglądzie. Jeśli chcesz, aby klienci mieli z Tobą taką więź, musisz opowiadać historie, zajmować stanowisko i dzielić się swoimi przekonaniami oraz wartościami.
Świetne pomysły nie są takie świetne, jeśli nie możesz ich sprzedać. Innymi słowy: dobry pomysł w ogóle nie będzie wyglądał dobrze, gdy potencjalni klienci nie będą go postrzegać w ten sposób. Jak więc go skutecznie sprzedać?
Nie sprzedawaj swojego pomysłu klientowi. Sprzedaj sobie pomysł klienta. Jeśli zaczniesz rozmowę od pytania, co jest ważne i wartościowe dla Twojego klienta, zyskasz wgląd w jego umysł. Słuchaj z zamiarem nauczenia się, a nie doradzania. Jeśli zadasz świetne pytania, klient udzieli Ci wskazówek. Podążaj za nimi, a nie będziesz musiał swoich odbiorców do niczego przekonywać.
Czym jest dla Ciebie kreatywność? Kiedy mogę powiedzieć o sobie, że jestem kreatywny?
Jesteś kreatywny, gdy jesteś w stanie znaleźć połączenie między dwiema (lub więcej) odmiennymi rzeczami. Musi być ono eleganckie, a nie wymuszone. Mieć sens, ale być oczywiste. To jest sekret bycia kreatywnym. Mówiłem o tym moim studentom, kiedy uczyłem ich projektowania sekwencyjnego w ArtCenter. Myślenie koncepcyjne polega na „zakłócaniu oczekiwań”. Aby to zadziałało, musisz najpierw ustalić oczekiwania. Wykorzystaj język kulturowy oraz wizualny, który widzowie już znają, i wprowadź zwrot akcji. Dobrym przykładem jest tekst, który napisała Petrula Vrontikis, profesor projektowania: „Practice safe design. Use a concept” („Praktykuj bezpieczne projektowanie. Użyj koncepcji”). Nawiązuje on do kampanii: „Practice safe sex. Use a condom” („Uprawiaj bezpieczny seks. Użyj prezerwatywy”). Kolejny przykład copywritingu pochodzi z magazynu „Wired” poświęconemu sztucznej inteligencji, gdzie nagłówek brzmiał: „Less artificial. More intelligent” („Mniej sztuczne. Bardziej inteligentne”).
Wiesz, że jesteś kreatywny, gdy ktoś inny mówi: „Chciałbym, żebym to ja wpadł na ten pomysł”.
O czym jest Twoja książka „Pocket Full of Do”? Czy masz w planach kolejne publikacje?
Książka „Pocket Full of Do” to zbiór pomysłów, które wcześniej publikowałem na Twitterze. Nie chciałem pisać od podstaw, więc sprawdziłem na swoim koncie, jakie treści generują największe zaangażowanie. Pewne kategorie były wyraziste, więc podzieliłem publikację na siedem rozdziałów: relacje, kreatywność, przekonania, wycenianie, sprzedaż i negocjacje, marketing i nastawienie.
Moje ulubione książki zawsze były pisane przez autorów, którzy nie marnowali słów i potrafili powiedzieć jak najwięcej z użyciem jak najmniejszej ich liczby. Chciałem stworzyć właśnie coś takiego. Zebrałem tu wszystko, czego się do tej pory nauczyłem. Podzieliłem całość na małe fragmenty, według zasady: jeden pomysł – jedna strona.
Chciałbym napisać więcej książek, lecz self-publishing wiąże się z wieloma wyzwaniami. Trudna była dla mnie dystrybucja międzynarodowa. Dzięki temu doświadczeniu dowiedziałem się jednak wiele o tym, jak projektować i drukować książki, które wytrzymają proces wysyłki Amazona. Miękka oprawa, folia i lakierowanie powodowały podatność na zarysowania. Następnym razem wybiorę coś mniej „artystycznego”, ale za to trwalszego.
Jakie jest Twoje następne marzenie – zarówno zawodowe, jak i osobiste?
Obecnie mam tylko jedno marzenie: stworzyć najbardziej dynamiczną i innowacyjną szkołę, która mogłaby konkurować z tradycyjnymi placówkami edukacyjnymi. Na naszej stronie piszemy, że The Futur to „prywatna szkoła artystyczna bez paraliżującego długu”. Osiągnięcie tego celu wymaga od nas dużo pracy, jest to jednak przedsięwzięcie warte zachodu. Ben Burns, mój dyrektor generalny, ma dwie małe córki. Wierzę, że zanim skończą 18 lat, The Futur będzie realną alternatywą dla tradycyjnych szkół.
Mam doświadczenie w projektowaniu, animacji i efektach wizualnych (VFX). Chciałbym przedstawić niektóre technologie używane w świecie tych ostatnich i wprowadzić je do nauczania.
Chciałbym też stworzyć klasę, w której instruktor wraz z zespołem operatorów filmowych, montażystów i twórców efektów wizualnych mogliby przygotowywać niesamowite wizualizacje, aby ożywiać lekcje w sposób niewyobrażalny wcześniej.
W mediach społecznościowych przeczytałem kiedyś zdanie: „Nauczyciele, którzy sprawiają, że fizyka jest nudna, to przestępcy”. Wierzę, że dotyczy to wszystkich pedagogów. Jest wiele dobrych sposobów uczenia, lecz musimy podejść do edukacji z zupełnie innej strony.
Czy w swojej karierze projektanta utknąłeś na jakimś poziomie umiejętności i miałeś trudność z wejściem na wyższy szczebel? Jak znaleźć rozwiązanie w takiej sytuacji? Jak stać się lepszym w projektowaniu, nie tylko dzięki praktyce?
W trakcie swojej kariery utknąłem kilka razy. Kiedy studiowałem w szkole animację 2D, zmagałem się z narzędziami. Wcześniej przez rok uczyłem się tworzenia animacji 3D i miałem trudności z przestawieniem się na myślenie w przestrzeni dwuwymiarowej. Wydawało mi się to krokiem wstecz, ponieważ animacja 3D jest znacznie bardziej skomplikowana zarówno w nauce, jak i w użytkowaniu. Była to sytuacja, w której musiałem zresetować wzorce uczenia się i myślenia. Kluczem do sukcesu jest pamiętanie, że za każdym razem, gdy będziesz się uczyć czegoś nowego, będziesz się z czymś zmagać. To nie zabawa, tylko frustracja, lecz sok, który ostatecznie powstaje, jest zdecydowanie wart wyciskania.
Nauczyłem się szukać możliwości w przeszkodach, które pojawiały się na mojej drodze. Nie wszystko w życiu jest oczywiste. Cieszę się np. z tego, że nie zrezygnowałem z nauki After Effects, ponieważ po ukończeniu studiów spędziłem ponad 20 lat w branży motion design. Nie byłoby to możliwe, gdybym się poddał.
Myślę, że wielu ludzi ponosi porażkę, ponieważ mają oni nierealistyczne oczekiwania, gdy uczą się czegoś nowego. Kiedy rzeczy przestają być zabawne, a smak nowości przemija, wtedy rezygnują.
Musisz się skoncentrować na praktyce. Nie poprawisz się w tenisie przez wykonanie kilku zamachów rakietą. Stajesz się lepszy, gdy uderzasz piłkę 100 razy i wprowadzasz drobne korekty. W designie i kreatywności jest dokładnie tak samo. Ludzie zbyt łatwo się rozpraszają i nie wkładają niezbędnej pracy w rozwój. David C. Baker w książce „The Business of Expertise” napisał, że wielokrotne narażenie na problem pozwala dostrzec wzorce.
Kolejną rzeczą, którą uważam za bardzo pożyteczną, jest nauka używania podświadomości i wszystkiego, co jest zarchiwizowane w naszym mózgu, do łączenia idei. W stanie pomiędzy aktywnym myśleniem, uczeniem się a przetwarzaniem – często podczas rutynowych czynności, takich jak prysznic, spacery czy przejażdżki po okolicy – wpadłem na swoje najlepsze pomysły. Musimy zaplanować chwile nudy w naszym procesie twórczym, aby aktywować tę inną część naszego mózgu.
Kluczem do sukcesu jest pamiętanie, że za każdym razem, gdy będziesz się uczyć czegoś nowego, będziesz się z czymś zmagać. To nie zabawa, tylko frustracja, lecz sok, który ostatecznie powstaje, jest zdecydowanie wart wyciskania
Kto miał na Ciebie największy wpływ i w jaki sposób te osoby przyczyniły się do tego, kim jesteś teraz?
W zakresie projektowania największy wpływ miał na mnie mój instruktor typografii z ArtCenter – Simon Johnston. To genialny szkoleniowiec, który ma niesamowite oko do szczegółów, jest niezwykle kompetentny i uczy w bardzo zrozumiały sposób. Wszystko, co wiem o projektowaniu, wynika z tego, czego nauczyłem się na zajęciach „Typography I”.
Na moje życie duży wpływ miał mój były partner biznesowy – Jose Caballer. To on nauczył mnie projektowania doświadczeń użytkownika, strategii CORE i języka, którego używają dyrektorzy zarządzający. Najważniejsze jest jednak to, że to on pomógł mi odnaleźć mój twórczy głos. Nalegał, żebyśmy wspólnie tworzyli filmy, i zaproponował mi uprzejmie: „Mów tylko wtedy, gdy czujesz się komfortowo”. Pamiętam, że na początku swojej kariery mówcy czułem się naprawdę niespokojny tuż przed wejściem na scenę. Podczas próby na klatce schodowej zauważył, że jestem wyraźnie zdenerwowany. Kazał mi spojrzeć na publiczność. „Co widzisz?” – zapytał. „Nie rozumiem, co masz na myśli, Jose” – odpowiedziałem. „Spójrz na siebie i na mnie. Jestem Portorykańczykiem, a ty – Wietnamczykiem. Wszystko, co musimy zrobić, to wyjść i być sobą, a będziemy świetni. Jesteśmy jedynymi niebiałymi ludźmi, którzy przemawiają”. W ten sposób pomógł mi zdać sobie sprawę z tego, jak ważne jest bycie innym.
Wielki wpływ na moje życie miał mój tata. To on nauczył mnie, jaka jest wartość ciężkiej pracy, poświęcenia, oddania, uczciwości i opóźniania gratyfikacji. Pewnego razu miałem kłopoty w szkole. Posadził mnie i pouczał przez godzinę. Jego kluczowe przesłanie brzmiało: „Życie jest długie. Twój czas na działanie jest krótki. Każda decyzja, którą podejmiesz dzisiaj, będzie miała wpływ na wybory dostępne jutro”. Wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale miał rację.
Moje myślenie ukształtowało także wielu autorów. Uczyłem się od Blaira Ennsa i z jego książek („The Win without Pitching Manifesto” i „Pricing Creativity”) pozycjonowania oraz wyceny opartej na wartości. Publikacja Jima Rohna „7 Strategies for Wealth & Happiness” („Strategia szczęścia i dobrobytu”) pozwoliła mi zrozumieć wielkie koncepcje biznesowe. Rohn jest świetnym gawędziarzem i sprawia, że złożone tematy są łatwe do zrozumienia. Inni autorzy, którzy mnie inspirowali, to: Michael Bungay Stanier („The Coaching Habit” – „Nawyk coachingu”), Douglas Davis („Creative Strategy and The Business of Design”), Gary Keller („The One Thing” – „Jedna rzecz”), Marty Neumeier („The Brand Gap”, „The Brand Flip” – „Odwracanie marki”, „Zag” oraz „The Designful Company”), Seth Godin („This is Marketing” – „To jest marketing!”, „Permission Marketing”, „The Dip” – „Dołek” i „All Marketers Are Liars” – „Marketerzy kłamią”).
Chciałbym również wspomnieć o moim starszym bracie Arthurze, który zobaczył we mnie to, czego ja na początku nie dostrzegłem. Uznał, że mam zdolności twórcze, i wspierał mnie w moich artystycznych poszukiwaniach. Kiedy miałem 17 lat, dostałem od niego pierwszą kartę kredytową, ponieważ sądził, że pomoże mi to w uzyskaniu kredytu biznesowego. Kupił mi pierwszy komputer – amigę 3000, ze względu na jej możliwości tworzenia wideo i animacji. Zabrał mnie do San Diego, żebym mógł uczestniczyć w Spike and Mike’s Festival of Animation. Zaprosił mnie do zamieszkania z nim po liceum, żebym mógł przygotować swoje portfolio.
Rozmawiał Łukasz Murawski


