Sztuczna inteligencja przestała być modnym buzzwordem – stała się codziennością osób zajmujących się marketingiem. Jednak między wstępną fascynacją nowymi narzędziami a realną kompetencją rozciąga się szeroki most edukacyjny. Czego dziś naprawdę powinni uczyć się marketerzy? Jak odróżnić realną wiedzę o AI od powierzchownej mody? Gdzie szukać sprawdzonych źródeł edukacji i jak rozwijać zespoły w tym obszarze?
Z tego artykułu dowiesz się:
- jak rozpoznać realne zastosowania AI w marketingu, a nie tylko ulegać modzie,
- jak odróżniać faktyczną wiedzę o sztucznej inteligencji od powierzchownych opinii i marketingowego szumu,
- z jakich źródeł edukować się na temat możliwości i sposobów wykorzystywania AI w marketingu,
- jak unikać przepalania budżetów na zbędne narzędzia AI,
- jakie kompetencje marketera zyskują na znaczeniu, a które tracą w erze AI,
- jak tworzyć kulturę uczenia się AI w zespołach marketingowych.
Chociaż w mediach branżowych i na LinkedInie roi się od entuzjastycznych deklaracji na temat możliwości zastosowania AI w marketingu, to wielu praktyków zderza się z bardziej złożoną rzeczywistością. Sztuczna inteligencja może być potężnym wsparciem, ale tylko wtedy, gdy marketerzy wiedzą, jak jej używać i czego realistycznie od niej oczekiwać. W tym artykule oddajemy głos osobom, które na co dzień testują narzędzia AI, wdrażają je w pracy i uczą się na własnych błędach. Ich doświadczenia i obserwacje pomagają oddzielić modę od realnych możliwości, a także wskazują, w co warto inwestować czas i uwagę.
Dlaczego edukacja w zakresie AI jest dziś ważna dla marketerów?
Jeszcze niedawno sztuczną inteligencję traktowano jako ciekawostkę – technologiczną nowinkę, której warto się przyglądać z dystansu. Dziś AI jest realnym czynnikiem zmieniającym również marketing, w którego obszarze automatyzuje pracę, zwiększa wydajność zespołów oraz poprawia wyniki biznesowe, a jednocześnie wywołuje presję wśród pracodawców i pracowników.
Słuchaj „Marketer+” Podcast
Presja? Tak, ale zależna od pozycji
Presja rośnie na poziomie nie tylko zespołu, lecz także całej organizacji. Efekt FOMO w przypadku AI jest silnie odczuwalny. Główny cel? Przyspieszenie procesów twórczych i powtarzalnych – mówi Dawid Drzazga, CRM & marketplace specialist w Hendi Polska.
Jednak tempo zmian związanych z zastosowaniem AI w marketingu nie wszędzie jest jednakowe. Jak zauważa Łukasz Żukowski, który pracował zarówno w dużej firmie, jak i w start-upie technologicznym, konieczność wdrażania AI zależy w dużej mierze od rodzaju biznesu. – Presja na wykorzystywanie AI jest skrajnie różna w zależności od punktu siedzenia. Z perspektywy Rossmanna, w którym pracowałem, świat zmieniał się stosunkowo powoli. Gdy możesz oprzeć się o trwałe aktywa, takie jak ściany drogerii, to nie musisz zmieniać się aż tak szybko. Ale wszystko wygląda zupełnie inaczej z wnętrza start-upu w centrum tego wiru AI, a jeszcze inaczej z pozycji agencji, które od dłuższego czasu duszą się przez presję kosztową. Ale niezależnie od tego, jak mocno i gdzie ciągnie nurt, to rzeka płynie w jednym kierunku
– mówi dyrektor strategiczny Digital First AI.
Zmiany są więc nieuniknione, różni się jedynie ich intensywność i sposób, w jaki wpływają na codzienność zespołów marketingowych. Coraz częściej oznacza to jednak nie tylko nowe narzędzia, lecz także nowe oczekiwania wobec samych pracowników.
Niestety presja na „opanowanie AI” nie zawsze przyjmuje formę inspirującej edukacji. Często to po prostu rosnące wymagania efektywnościowe – ma być szybciej, taniej, bez zwiększania zespołów.
Sami się do tego dokładamy. Z jednej strony ścigamy się, żeby zautomatyzować wszystko, co się da. Z drugiej strony mamy pracodawców, którzy coraz częściej oczekują, że skoro jest ChatGPT, to każde zadanie zajmie tylko chwilę. Nieraz słyszałem: „Wrzucisz to w AI i będzie gotowe w pięć minut” – mówi Ireneusz Mrozek, specjalista ds. marketingu i reklamy w Małopolskiej Hodowli Roślin.
W efekcie poza wzrostem tempa pracy zmienia się też sama definicja efektywności. W świecie, w którym narzędzia AI są coraz łatwiej dostępne, a tworzenie tekstów, grafik czy pomysłów zajmuje minuty zamiast godzin, nie wystarczy już coś potrafić. Marketerzy muszą wykazać się umiejętnością integrowania technologii z działaniami biznesowymi i strategicznym myśleniem.
Nowa rzeczywistość, nowe kompetencje
Realna przewaga należy dziś do tych, którzy potrafią działać szybciej, mądrzej i bardziej świadomie – przy wykorzystaniu AI nie jako cudownej protezy, ale jako partnera w procesie tworzenia, testowania i optymalizacji. Sztuczna inteligencja nie zastępuje marketerów – ona ich redefiniuje. I choć wiele tradycyjnych kompetencji traci dziś na znaczeniu, to w ich miejsce pojawiają się nowe – związane z zarządzaniem zmianą, myśleniem strategicznym i skuteczną współpracą z technologią.
Zanika wiele umiejętności, które jeszcze niedawno stanowiły przewagę. Tworzenie tekstów, grafik czy nawet pomysłów stało się łatwiej dostępne dzięki AI. Dziś wygrywają nie ci, którzy potrafią coś wymyślić, ale ci, którzy potrafią działać, przesuwać tematy do przodu. Moim zdaniem AI nie zastępuje marketerów, ale zmienia zasady gry – twierdzi Kacper Skoczylas, dyrektor marketingu w firmie Shoper. – Szczególnie wiele zyskują doświadczone osoby, którzy rozumieją procesy, umieją zadawać dobre pytania i prowadzić projekty. Z kolei dla młodszych marketerów nastał moment, w którym warto nauczyć się myśleć biznesowo. Samo pisanie treści czy robienie banerów nie ma dziś sensu. Kluczem jest zrozumienie, po co to robimy – dodaje.
Podobne obserwacje ma Mateusz Wrzesiński, właściciel firmy Creative Brand, który rozpoczął użytkowanie sztucznej inteligencji od prostych zastosowań – generowania treści do social mediów, pomysłów na niestandardowe kampanie czy analiz grup docelowych. Ale szybko dostrzegł znacznie większy potencjał. – Zrozumiałem, że AI może usprawnić, a czasem wręcz zdjąć z nas masę operacyjnych zadań, które nas zwyczajnie pochłaniają. Dzięki temu możemy zająć się tym, co naprawdę ma wartość: strategią, kreatywnością, relacjami. To był dla mnie moment, w którym AI przestało być zabawką, a stało się realnym game changerem – mówi praktyk marketingu z blisko 20-letnim doświadczeniem. – Narzędzia AI mogą zaoferować też świeże spojrzenie na dany temat, a w przeciwieństwie do osoby z zewnątrz, są bez ograniczeń czasowych dostępne do naszej dyspozycji. Jeśli dobrze zdefiniujemy rolę narzędzia, potrafi ono wygenerować impuls czy perspektywę, która nam, ludziom, zajęłaby znacznie więcej czasu.
Technologia to tylko połowa układu
Sztuczna inteligencja nie jest receptą na wszystkie bolączki marketingu, ale nie jest też jedynie chwilową modą. To narzędzie, które – używane świadomie i celowo – może znacząco zwiększyć możliwości zespołów. Istotne jest jednak to, aby marketerzy potrafili współpracować z AI, a nie pracować mimo niego (ramka 1).
Kompetencje człowieka nie tracą na znaczeniu – przeciwnie, stają się jeszcze ważniejsze w świecie, w którym narzędzia są coraz łatwiej dostępne.
– AI bije na głowę człowieka w obszarze konkretnych zadań i w wielu dziedzinach gorzej radzi sobie z jego pomocą. Mimo to daleki jestem od wszelkich wizji martech-dystopii, w których maszyna całkowicie nas zastąpi – podkreśla Łukasz Żukowski. – Jeśli w partii szachowej zestawimy ze sobą dwa świetne modele AI, bardzo szybko wytworzy się wzór, w którym rozgrywki najczęściej kończą się remisem. To dlatego, że możliwości przeciwników stają się przewidywalne i wzajemnie się równoważą. Podobnie może być w marketingu – szybka standaryzacja i imitacja prowadzi do stabilizacji i utraty przewagi konkurencyjnej, jeśli opieramy się wyłącznie na narzędziu. Dlatego w konkurencyjnym środowisku człowiek bez AI nie ma dziś szans, ale tak samo AI nie ma szans bez człowieka. Ta współzależność staje się kluczowa. I właśnie dlatego edukacja w zakresie AI jest tak ważna, bo presja będzie tylko rosła.
Co z tego wynika dla marketerów?
Zapamiętaj
Sztuczna inteligencja nie jest już opcją – to wymóg nowoczesnego marketingu. Technologia zmienia tempo, oczekiwania i sposób pracy. Istotna nie jest sama znajomość narzędzi, ale świadomość ich możliwości i ograniczeń. Edukacja to nie przewaga, lecz warunek pozostania w grze.
Jakiej wiedzy o AI naprawdę potrzebują marketerzy?
Wraz z rosnącym wpływem sztucznej inteligencji na marketing coraz częściej pojawia się pytanie: jakiej wiedzy naprawdę potrzebują marketerzy, aby skutecznie wykorzystywać AI? Czy chodzi o znajomość konkretnych narzędzi? Umiejętność pisania promptów? A może o coś głębszego: zdolność strategicznego myślenia i rozumienia kontekstu?
AI to nie czarodziejska różdżka
Po pierwsze marketerzy muszą poznać możliwości i ograniczenia sztucznej inteligencji.
– Największy mit? Że AI rozwiąże wszystkie problemy w firmie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – mówi Mateusz Wrzesiński. – Ludzie często myślą, że wrzucą dane do systemu, klikną jeden przycisk i dostaną gotową strategię czy idealną kampanię sprzedażową. To tak nie działa.
Wrzesiński podkreśla, że AI to narzędzie potężne, ale wymagające kontekstu i świadomego użytkownika.
Potrzebujemy dobrego briefu, czystych danych i przede wszystkim człowieka, który wie, o co pytać i co z tymi odpowiedziami zrobić. Bez tego dostajemy marketingowy bełkot albo „mądre bzdury”, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością firmy.
Podobne obserwacje ma Dawid Drzazga. – Główny mit to przekonanie, że AI da się wdrożyć szybko i bez przygotowania. Jeśli nie zbudujemy fundamentów – strategii, dokumentów kontekstowych – to AI będzie produkować treści, które są generyczne i zawodne. AI bez człowieka to po prostu słaba agencja contentowa – mówi.
Z tego rodzaju opinią zgadza się też Ireneusz Mrozek.
Na rynku pojawiło się sporo pseudoekspertów, którzy utrwalają przekonanie, że AI wykona za ciebie całą robotę. Tymczasem sztuczna inteligencja nadal jest czymś nowym, więc do każdego narzędzia trzeba podchodzić z głową, a nie ufać mu bezgranicznie. Tym, co realnie działa, jest używanie AI jako wsparcia: przyspiesza research, porządkuje dane, podsuwa pomysły. Jeśli traktujemy je jako asystenta, a nie zastępcę, potrafi nieraz mocno skrócić czas realizacji zadania.
Nowe umiejętności – nie tylko prompty i narzędzia
Głównym krokiem do skutecznego korzystania ze sztucznej inteligencji jest znajomość narzędzi i technik promptowania. – Umiejętność promptowania to dla mnie podstawa
– mówi Dawid Drzazga. – Ale równie istotne jest rozpoznawanie tzw. halucynacji modeli, czyli momentów, w których AI tworzy fałszywe lub mylące odpowiedzi. To kompetencja, która pozwala uniknąć kosztownych błędów w analizach i raportach.
Promptowanie to jednak nie wszystko. AI świetnie sprawdza się w zadaniach powtarzalnych, takich jak analiza danych, testowanie kreacji czy segmentacja klientów, ale zawodzi, gdy oczekujemy od niej, że w pełni zastąpi proces twórczy i strategiczny człowieka. – Wielu myśli, że wystarczy wpisać „napisz artykuł o trendach w branży”, aby dostać gotowy genialny tekst. Tymczasem tym, co powstaje bez dopracowanego promptu, merytorycznego wkładu i krytycznego oka człowieka, jest często zlepek frazesów bez większej wartości. AI nie zastąpi doświadczenia, ale wykorzystywane świadomie może je genialnie wzmocnić – zauważa Mateusz Wrzesiński, a zarazem ostrzega przed fetyszyzowaniem prompt engineeringu.
– Czasem widzę, jak marketerzy skupiają się na wymyślaniu wyszukanych promptów, zamiast zadać sobie podstawowe pytania: Po co to robię? Co chcę osiągnąć? Jaki będzie efekt? Dobry prompt nie zastąpi złej strategii.
Podobnie Łukasz Żukowski wskazuje, że najważniejsze dziś są zupełnie inne, nowe kompetencje – tzw. augmentation skills, czyli umiejętność współpracy z AI (ramka 2).
– Musimy uczyć się rozróżniać treści wysokiej jakości od tych wygenerowanych automatycznie, ale bezwartościowych. W świecie, w którym trudno przewidzieć, co zadziała, ta kompetencja będzie ważna jeszcze przez długie lata. Badania Michaela Brauna i Erica Schwartza pokazują, że nie możemy bezrefleksyjnie ufać wynikom np. testów A/B, zwłaszcza tych z mediów społecznościowych. AI nie powinno decydować o kierunku kampanii bez udziału człowieka, który rozumie kontekst.
Eksperymentuj, nie tylko studiuj
Dla wielu praktyków najważniejsze jest podejście „uczenia się poprzez działanie”.
– Kompetencji AI nie da się nabyć za sprawą teorii – mówi Kacper Skoczylas. – Trzeba testować. Pobierz ChatGPT, Perplexity, Claude i po prostu rób rzeczy. Zmieniaj brief, analizuj wyniki, próbuj ponownie.
Skoczylas podkreśla również, że istotna jest nie sama znajomość narzędzi, ale umiejętność strategicznego myślenia.
Najważniejszą kompetencją nie jest to, czy znasz konkretne narzędzie, tylko czy potrafisz myśleć, w jakich przypadkach AI ma sens, a w jakich może zaszkodzić. Narzędzia się zmienią, ale zdolność łączenia kropek i rozumienia kontekstu zostanie z nami na lata.
A czego nie warto się uczyć?
W gąszczu szkoleń, tutoriali i kursów na temat AI łatwo się pogubić, zwłaszcza gdy każdy obiecuje „komplet kompetencji przyszłości”. Ale marketerzy, którzy już wdrażają AI w praktyce, są zgodni: nie wszystko, co modne, jest naprawdę potrzebne. Co więcej, niektóre obszary wiedzy mogą wręcz odciągać uwagę od tego, co realnie wpływa na wyniki.
– Wiedza o tym, jak działa transformer, czym różni się GPT-4 od GPT-3.5 oraz czym jest warstwa neuronowa ma marginalne znaczenie w codziennej pracy marketera. Znacznie ważniejsze jest to, jak wykorzystać AI do konkretnych zadań i jak przełożyć jej możliwości na wyniki biznesowe – mówi Mateusz Wrzesiński. – Coraz częściej słyszymy, że AI samo wymyśli nam unikalny brand story, hasła czy claimy. A później okazuje się, że bez człowieka, który zna rynek i potrafi wyczuć niuanse emocji odbiorcy, to wszystko brzmi jak sztuczny slogan z generatora. Więc nie dajmy się zalewowi szybkich, byle jakich treści, a skupmy się na świadomym i jakościowym wykorzystywaniu AI.
Co z tego wynika dla marketerów?
Najcenniejsi marketerzy to nie ci, którzy umieją wszystko wygenerować, ale ci, którzy potrafią właściwie użyć AI do rozwiązywania realnych problemów. Liczy się strategiczne myślenie, krytyczna ocena, umiejętność pracy z danymi i integracja narzędzi z celem biznesowym.Zapamiętaj
Gdzie marketerzy mogą zdobywać wiedzę o AI?
Wejście w świat sztucznej inteligencji rzadko jednak zaczyna się od strategii. Częściej – od zagubienia. Fala entuzjastycznych postów na LinkedInie, obietnice szybkiej automatyzacji wszystkiego i krzykliwe reklamy narzędzi AI mogą sprawiać, że marketer czuje się jak outsider w dyskusji, która już dawno się zaczęła.
Tak właśnie było w przypadku Olgi Lagartinho, head of global seasonal marketing w Läderach.
LinkedIn w 2023 r. był zalewany postami ekspertów od AI, zaczęło się mówić o tym, że niektóre prace znikną w przeciągu miesięcy lub kilku lat. W całym tym natłoku nie byłam w stanie zrozumieć absolutnie nic – czym to AI jest, jak powstało i jaki ma tak naprawdę wpływ na marketing i biznes. Dlatego wybrałam kurs na dobrej uczelni i zaczęłam naukę od podstaw. Ta decyzja stała się punktem zwrotnym – opowiada.
Doświadczenie Lagartinho pokazuje coś istotnego: aby wykorzystać AI świadomie, trzeba umieć rozpoznać, gdzie szukać wiedzy i jak ją filtrować. Dziś największym wyzwaniem nie jest brak materiałów, lecz ich nadmiar i nierówny poziom.
Warto wiedzieć, gdzie szukać
Boom na sztuczną inteligencję przyniósł nie tylko mnóstwo narzędzi, lecz także ogromną liczbę darmowych materiałów edukacyjnych. Webinary, poradniki, kursy – praktycznie każdego dnia można trafić na nowe źródła. – Wystarczy wejść w zakładkę „Wydarzenia” na LinkedInie i wpisać „AI”, żeby znaleźć spotkania online, często prowadzone przez praktyków. Do tego na YouTube wpisujesz nazwę narzędzia, które Cię interesuje, i masz gotową instrukcję krok po kroku – zauważa Ireneusz Mrozek.
Również coraz więcej instytucji edukacyjnych i firm technologicznych (np. Google czy OpenAI) udostępnia swoje kursy, często bezpłatnie. Program „Umiejętności Jutra AI” to 5-tygodniowy, intensywny kurs online, który pozwala zbudować solidne podstawy – niezależnie od poziomu wyjściowego.
Nie trzeba być programistą, żeby zacząć
Jednym z najczęstszych mitów, który wciąż odstrasza wielu marketerów, jest przekonanie, że dla osoby bez zaplecza technologicznego AI pozostaje poza zasięgiem. Tymczasem, jak podkreślają zarówno praktycy, jak i autorzy popularnych kursów – w większości przypadków wystarczy chęć i odrobina cierpliwości. – Kursy od Google’a czy poradniki na LinkedInie w zupełności wystarczą, żeby efektywnie korzystać z AI – mówi Lagartinho. – Warto przy tym śledzić, w którym kierunku sztuczna inteligencja się rozwija, jakie produkty powstają i w jaki sposób mogą pomóc w twojej pracy.
– Dzięki wzrostowi dostępności narzędzi i prostych interfejsów bariera wejścia stale się obniża. Znacznie ważniejsze niż techniczne umiejętności jest zrozumienie, do czego konkretne narzędzie może się realnie przydać – dodaje Dawid Drzazga.
Wiedza z praktyki
Sama teoria to jednak za mało – podkreśla wielu specjalistów. Prawdziwy rozwój zaczyna się wtedy, gdy marketer zaczyna testować, iterować i popełniać błędy.
Mateusz Wrzesiński zauważa, że kluczowe są dwa filary: eksperymentowanie oraz interakcja ze społecznością.
Od zawsze lubiłem testować narzędzia i sprawdzać, jak mogą mi pomóc w codziennej pracy. Do tego kursy praktyczne, zwłaszcza te prowadzone w ramach społeczności, są dla mnie ogromnym źródłem wiedzy. Przykłady z życia, zderzenie z innymi punktami widzenia, rozmowa z praktykami to coś, czego nie da się zastąpić żadną teorią.
Warto też pamiętać, że uczenie się AI to nie jednorazowe odbycie kursu. To proces, który trwa. Narzędzia zmieniają się bardzo szybko, ale – jeśli marketer nauczy się zadawać pytania, analizować wyniki i myśleć krytycznie – zyskuje przewagę, która nie przedawni się przy kolejnej aktualizacji technologii.
Oddzielić wiedzę od szumu
Choć materiałów edukacyjnych jest dziś mnóstwo, nie wszystkie mają taką samą wartość.
– W mojej ocenie obecnie materiały o AI są albo bardzo techniczne, albo bardzo płytkie – ostrzega Mateusz Wrzesiński. – Rzadko trafiam na treści, które tłumaczą normalnym językiem, co AI może zmienić w Twoim działaniu czy firmie.
Dlatego warto stawiać na treści od praktyków, unikać „magic solutions” i szukać warsztatów oraz kursów opartych na konkretnych case’ach biznesowych. Należy patrzeć krytycznie i nie ufać osobom, które obiecują, że AI zrobi wszystko za ciebie (ramka 3).
Co z tego wynika dla marketerów?
Nie trzeba być programistą, żeby wykorzystać AI w marketingu. Wystarczy zrozumieć kontekst, znać podstawowe techniki promptowania i testować. Warto sięgać po praktyczne źródła, uczyć się od innych i traktować AI jako codziennego partnera, a nie tylko trend.Zapamiętaj
Jak budować kulturę uczenia się AI w zespołach marketingu?
Dostęp do kursów, webinarów i praktycznych źródeł wiedzy to ważny krok. Ale sama wiedza – nawet najlepsza – nie wystarczy, jeśli nie zostanie zakorzeniona w codziennej praktyce zespołu. To właśnie moment, w którym edukacja indywidualna musi przejść w działanie zespołowe (ramka 4).
Wprowadzenie sztucznej inteligencji do organizacji nie kończy się jednak na jednorazowym przeszkoleniu pracowników czy wdrożeniu narzędzia. To długofalowy proces, który wymaga otwartości, cierpliwości i – co najważniejsze – stworzenia środowiska, w którym ludzie chcą się uczyć, testować i dzielić wiedzą. Właśnie tak buduje się w firmie kulturę edukacji na tematy związane z AI.
Rola lidera marketingu
Jak zauważa Mateusz Wrzesiński, rozwój kompetencji AI nie może być traktowany jako dodatek do codziennych zadań działu marketingu. – To fundament budowania przewagi konkurencyjnej – podkreśla. – Jeśli lider sam korzysta z AI i rozumie jego potencjał, naturalnie staje się ambasadorem zmian w zespole.
Kultura uczenia ma więc swój początek w postawie liderów – ich otwartości, chęci testowania i gotowości do rozmowy o wyzwaniach. Nie chodzi o znajomość każdego narzędzia, ale o umiejętność przekładania nowych możliwości na realne potrzeby zespołu. – Zachęcam mój team do zapoznawania się z nowinkami, przesyłam artykuły i webinary, które mogą być ważne w ich pracy, rozmawiamy na spotkaniach. Jestem orędowniczką testowania w marketingu, na to zawsze znajdzie się budżet – mówi Olga Lagartinho.
Kacper Skoczylas dodaje, że lider nie musi znać każdej nowinki.
Chodzi o to, by zadawać właściwe pytania i inspirować innych do działania. Uczyć się wspólnie.
Uczenie przez działanie
Wszyscy eksperci i praktycy są zgodni: kompetencji AI nie nabywa się z teorii. Najważniejsze są testy, eksperymenty i obserwacja efektów. – Zachęcam ludzi do testowania i dzielenia się tym, co działa – mówi Kacper Skoczylas. – Wystarczy jedno pytanie: „czy da się to zrobić szybciej z AI?”. To często otwiera oczy i przyspiesza zmianę.
Olga Lagartinho z kolei wskazuje, że duży potencjał mają wewnętrzne case studies, czyli pokazanie efektów pracy z AI na konkretnym zadaniu. – AI bywa dla ludzi abstrakcyjne. Ale jeśli pokażesz, że coś działa, nawet na małej próbie, to przełamujesz opór – tłumaczy.
Liczą się przestrzeń i czas
Wdrożenie sztucznej inteligencji nie dzieje się z dnia na dzień. – Jeśli ktoś uważa, że w tydzień zrewolucjonizuje organizację dzięki AI, to myśli zbyt powierzchownie – ostrzega Mateusz Wrzesiński. – Sukces wymaga systematycznego podejścia, przestrzeni do prób i błędów oraz strategicznego myślenia.
Dlatego niektóre firmy – jak ta, w której pracuje Dawid Drzazga – tworzą dedykowane grupy robocze: spotkania, konsultacje, pilotaże.
Zaczynamy od burzy mózgów, diagnozujemy punkty bólu i testujemy narzędzia AI, które mogą je rozwiązać – mówi.
I chociaż transformacja z udziałem AI wymaga czasu, zaangażowania i świadomego planowania, to pomimo kosztów jest dziś rynkową koniecznością.
Odpowiednio przygotowany człowiek, który rozumie, jak współpracować z AI, staje się efektywniejszy. To dzięki niemu firma zyskuje przewagę. Dlatego organizacje powinny zaczynać od budowania kompetencji – szkoleń, praktyki, wspierania rozwoju pracowników w tym obszarze. Trzeba zrozumieć, że to nie koszt, lecz inwestycja – radzi Jakub Roskosz, pomysłodawca i producent Business Programme AI.
Co z tego wynika dla marketerów?
Największy wpływ na transformację organizacji mają liderzy. Bez ich zaangażowania AI pozostanie opcjonalnym narzędziem, a nie elementem strategii firmy. Potrzebna jest przestrzeń do testów, dzielenia się wiedzą i wspólnej nauki. AI to proces zespołowy – nie projekt jednoosobowy.Zapamiętaj
Marketer w erze AI
Sztuczna inteligencja już dziś realnie zmienia marketing. Jak pokazują wypowiedzi praktyków z branży, AI to narzędzie o ogromnym potencjale, które przy odpowiednim użyciu może skrócić czas pracy, stworzyć treści, poprawić jakość analiz, zainspirować do nowych rozwiązań i wesprzeć strategiczne decyzje. Ale, żeby to się zadziało, marketer musi wiedzieć, jak z tej technologii korzystać i czego realistycznie od niej oczekiwać.
Z tego powodu edukacja w zakresie AI nie jest dziś dodatkiem, ale koniecznością. Nie chodzi jednak o zdobywanie tytułów z inżynierii danych, lecz o rozwijanie konkretnych kompetencji: skutecznego promptowania, krytycznej oceny generowanych treści, testowania narzędzi i umiejętności łączenia ich z celami marketingowymi. Zmieniają się technologie, ale najistotniejsze pozostaje to, aby rozumieć kontekst, działać świadomie i nie zatracić strategicznego myślenia. – Żałuję tylko jednego: że nie zaczęłam wcześniej. Więc mam radę dla wszystkich, którzy czują się przytłoczeni: zacznijcie po prostu konsumować treści na temat AI, najlepiej od praktyków – radzi Olga Lagartinho.
Na zakończenie warto sięgnąć po checklistę edukacyjno-kompetencyjną marketera AI – zawiera ona najważniejsze obszary, które dziś wymagają uwagi i rozwoju (checklista).
Należy przy tym pamiętać, że wdrażanie AI w działaniach marketingowych to nie sprint, lecz proces. Przewagę zyskają ci, którzy uczą się, testują i systematycznie rozwijają swoje umiejętności oraz zespoły.






