Na ostatniej wigilii między jednym small talkiem a drugim podjęliśmy temat tatuaży. Ktoś zapytał: „Dziewczyny, skąd u Was takie umiłowanie brzydoty?”. Zamiast się obrażać, zaczęłyśmy szukać właściwego słowa. W końcu nas oświeciło. Turpizm! Akademickie, może trochę pretensjonalne, ale bardzo adekwatne pojęcie z historii sztuki, które wraca dziś w nowych kontekstach, aby funkcjonować poza muzeami i podręcznikami – wtedy, gdy estetyka staje się zbyt gładka i przewidywalna.

