Perfekcja przegrywa dziś z autentycznością, a high production value ustępuje miejsca surowemu lo-fi. Marki celowo obniżają jakość obrazu, ponieważ w coraz bardziej zautomatyzowanym świecie odbiorcy pragną tego, co ludzkie. Czy to oznacza, że era idealnych reklam dobiega końca, a niedoskonałość staje się nowym językiem marketingu?
Z tego artykułu dowiesz się:
- dlaczego wysoka jakość produkcji coraz częściej szkodzi kampaniom, zamiast je wzmacniać,
- czym jest estetyka lo-fi,
- jak zmęczenie algorytmami, AI i filtrami zmienia oczekiwania odbiorców wobec marek,
- co wspólnego mają Apple, Stanley, Ryanair, McDonald’s i InPost i czego marketerzy mogą się od nich nauczyć,
- jakie mechanizmy psychologiczne sprawiają, że niedoskonałe treści budzą większe zaufanie i zaangażowanie,
- gdzie przebiega cienka granica między autentycznym lo-fi a cringe’em i jak jej nie przekroczyć.

