Wiele firm ma większy lub mniejszy problem z cenami. Jedne chcą wyceniać się ekskluzywnie, ale ich strony wyglądają jak wiejskie jarmarki. Drugie mają dobre ceny, ale w ich sklepie trzeba przejść przez UX-owe zasieki. Jeszcze inne nie chcą walczyć ceną, ale od lat nie zrobiły nic, aby budować swoją markę. Rozwiązaniem może być projektowanie cen i ich kontekstu na podstawie wiedzy psychologicznej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- jak projektować ceny i zyskać przewagę nad konkurencją,
- dlaczego warto ograniczyć wybór klientom,
- jak nakłonić użytkownika do zakupów w sklepie internetowym,
- jakie są sposoby na skuteczne i szybkie uzasadnienie ceny.
1. Pamiętaj, że cena to nie samotna metka, a mózg nie lata w próżni
Kiedy w mojej firmie przygotowujemy logotypy dla klientów, którym stworzyliśmy strategię marki, mam prostą zasadę. Zawsze wysyłam im dwie lub trzy propozycje projektu. Gdy tego nie robiłam, to niezależnie od tego, co otrzymali i jak dobrze zaprojektowane było logo, zawsze przesyłali kwadryliard uwag. Ale zauważyłam, że kiedy mają wybór, uwag jest znacznie mniej. Gdy klienci otrzymują trzy wersje, mówią np.: „Biorę drugą”. I są zadowoleni.
Czemu? Bo kiedy dokonujemy wyboru, chcemy mieć opcje. Szczególnie jeśli kupujemy coś nowego, nieznanego. A wyboru dokonujemy m.in. przez porównania i odniesienia.
Słuchaj „Marketer+” Podcast
Przykład
Chodzę na siłownię i podnoszę w przysiadzie 70 kg. To dla mnie dużo, ale do momentu, kiedy nie przyjdzie inna dziewczyna i nie nałoży sobie na plecy 85 kg. Wtedy 70 kg wydaje mi się mizerne.
Ludzie porównują wszystko i wszędzie. Po to, aby poczuć się lepiej, pokazać status albo myśleć, że na zakupie zrobili interes życia. Mimo że właściciele firm woleliby inaczej, ludzki mózg to nie samodzielny obiekt dryfujący w kosmosie. Żeby coś wybrać, chce mieć porównanie. Marketer powinien to porównanie dać klientowi. Zaprojektować jego wybór. Ale co na niego wpływa?
Technika wabika, czyli jak zaprojektować wybór klienta
Dan Ariely – jeden z najbardziej znanych ekspertów ekonomii behawioralnej – pokazywał studentom dwa zestawy twarzy. W jednym były dwie podobnie wyglądające osoby: A i B. Studenci musieli zdecydować, która bardziej im się podoba. Kiedy mieli wybierać, głosy rozkładały się mniej więcej po równo. Połowie osób podobała się bardziej osoba A, a drugiej połowie – B.
Potem eksperyment trochę się zmienił. Znów prezentowane były osoby A i B, ale dodano zniekształconą twarz jednej z nich, np. z przekrzywionymi brwiami albo nosem (–A lub –B). Zestaw twarzy mógł wyglądać tak: A, B, –B lub A, B, –A.
Kiedy dochodziła opcja „twarz ładna minus”, ludzie wybierali chętniej osobę ładną, która miała zniekształconego sobowtóra. Ariely twierdzi, że dodanie wabika w postaci trochę zniekształconej postaci, sprawiło, że osoba A była postrzegana jako atrakcyjniejsza1.
Ciekawostka
- Inne badanie Ariely’ego dotyczyło prenumeraty „The Economist”. Badani mieli wybrać między dwiema ofertami: tańszą, elektroniczną, i droższą – papierową. Spośród dwóch opcji chętniej wybierali tańszą – uczyniło tak 68% osób.
- Ciekawie zrobiło się, kiedy wkolejnej odsłonie badania dodano trzecią możliwość: prenumeratę wydania elektronicznego z Wtedy były trzy opcje: elektroniczna, papierowa i elektroniczna z papierową (dwie ostatnie kosztowały tyle samo). Odsetek kupujących najtańszą opcję zmniejszył się do zaledwie 16%, bo aż 84% wybrało opcję papierową z elektroniczną. A nikt nie wskazał samej papierowej.
Technikę wabika – która polega na dodaniu trzeciej, mniej atrakcyjnej opcji, gdy klient stoi przed alternatywą – stosuje dziś bardzo wiele sklepów.
Wskazówki
- Wabik to jedna z technik projektowania wyboru. Można też zastosować inne, np. zaprezentować możliwości tańszą, średnią i droższą. Nazywam to opcją 5-10-15. Taka strategia sprawdza się w sklepie stacjonarnym oraz e-commerce. A także w agencyjnym cenniku, kiedy prezentujesz progi cenowe.
- Jeśli chcesz, aby Twoja standardowa oferta wyglądała na bardzo korzystną, dodaj opcję turbodrogą. Wtedy wersja droga do tej pory będzie się wydawała atrakcyjniejsza.
2. Ulżyj klientowi przez odejmowanie, bo mózg nie lubi wybierać
W dzisiejszych czasach nie cierpimy na brak możliwości wyboru. Jest wręcz przeciwnie. Mamy ich aż za dużo. I to wywołuje w nas infobesity, czyli „stan ciągłego konsumowania dużych ilości informacji, szczególnie w sytuacji, gdy ma to negatywny wpływ na dobrostan jednostki i jej zdolność do koncentracji”2.
W skrócie: gdy zalewa nas tyle informacji, czujemy, jakbyśmy się topili. Jak sobie z tym radzić? Jaki ma to wpływ na klientów?
Na studiach przeczytałam książkę Barry’ego Schwartza, która realnie zmieniła moje życie. Dowiedziałam się z niej, że duża liczba opcji do wyboru mi szkodzi.
Zapamiętaj
Barry Schwartz pisze, że kiedy nie mamy wyboru, jest to dla nas nie do zniesienia. Ale im więcej opcji, tym gorzej. Większy wybór wcale nas nie uszczęśliwia. Bo jeśli zdecydowaliśmy się na jedną rzecz, a odrzuciliśmy tysiąc, to może coś przegapiliśmy? A może mogliśmy wybrać coś lepszego lub innego? To taka „tyrania wyboru”3. Cały czas decydujemy.
W książce „Cztery tysiące tygodni” Oliver Burkeman zwraca uwagę, że internet, który miał pomóc nam lepiej wykorzystać czas, tak naprawdę oferuje przeogromną listę nowych, potencjalnych zajęć4. To potęguje nasze wrażenie, że „przegapiamy więcej”. Im więcej opcji, tym więcej utraconych szans. W roku mamy tylko kilka tygodni na urlop. A ile jest miejsc do odwiedzenia?
Ale nie dość, że mamy dziś tyle możliwości wyboru, to jeszcze wszystko znajduje się w smartfonie, w dłoni. I nie tylko o zakup ciuchów chodzi. Także o wybór, gdzie pójdziemy, co kupimy do jedzenia, gdzie pojedziemy na wakacje.
Co mają wspólnego dżem i Twój sklep, czyli dlaczego warto ograniczyć wybór
Sheena Iyengar i Mark Lepper z Uniwersytetu Columbia przeprowadzili eksperyment w sklepie. Na stoisku promocyjnym oferowali dżemy. Raz były to 24 rodzaje słoików, innym razem – sześć tych samych dżemów5. Klient na stoisku otrzymywał kupon o wartości jednego dolara na zakup. Kiedy na straganie były 24 różne dżemy, podchodziło do niego więcej zainteresowanych niż do tego z sześcioma. Ale gdy przyszło do sprzedaży, okazało się, że znacznie więcej osób kupiło dżem z małego stoiska.
W życiu jest podobnie. Duża liczba dostępnych opcji po prostu ciekawi. Ale kiedy przychodzi do decyzji, może sparaliżować. Bo nasz mózg nie ogarnia takiej liczby wyborów. To dlatego na stronach sklepów internetowych oglądamy tylko kilka lub kilkanaście opcji, z możliwością przewijania w dół. To dlatego w wyszukiwarce produktów stosowane są filtry. To dlatego na półce w Biedronce czy Lidlu jest ograniczona liczba marek jednego towaru.
Wskazówka
Jeśli prowadzisz sklep internetowy i sprzedajesz wiele produktów, ogranicz wizualnie ich wybór za pomocą:
- kategorii,
- filtrów, sortowania,
- paginacji,
- liczby prezentowanych opcji,
- UX, który poprowadzi wzrok w kierunku najważniejszych elementów oferty.
3. Zmniejsz ból płacenia
Kiedy wydajemy pieniądze, w naszym mózgu uruchamia się ośrodek bólu. Płacenie po prostu boli6. Przy czym podczas zakupów zwracamy uwagę nie tylko na poziom cen, lecz także na to, czy są one uczciwe i gdzie oraz co kupujemy. Bo jeśli kupuję prosecco w sklepie stacjonarnym na osiedlu, to uczciwa cena wynosi dziś 36 zł. Prawie tyle samo płacę za jeden kieliszek na imprezie.
Szczególnie nie lubimy wydawać materialnych pieniędzy, których podczas płacenia zauważalnie nam ubywa. Właśnie dlatego wynaleziono karty kredytowe, odroczone płatności, raty 0%. Chodzi o to, abyśmy bezboleśnie żegnali odpływającą gotówkę. Ale nie tylko transakcja bezgotówkowa jest rozwiązaniem. Pokażę Ci teraz kilka prostych tabletek na kliencki ból płacenia.
Dodaj do produktu lub usługi większą wartość
Dobrze jest się zastanowić, jaką pozamaterialną wartość możesz dostarczyć klientowi wraz z produktem, skoro „poczucie własnej wartości i wartości społecznej pomaga nam przetrzymać ból związany z rozstawaniem się z pieniędzmi”7.
Wskazówka
Dodatkową wartością dla klienta może być angażowanie się marki w działania charytatywne. Ale też lokalna produkcja, wykorzystywanie produktów wysokiej jakości, ekologia czy etyczne prowadzenie biznesu, bez wyzyskiwania pracowników. Taka wartość pozamaterialna może sprawić, że ktoś będzie uważał zakup za manifest jej wsparcia.
Każdy, kto mnie zna, wie, że jestem zwolenniczką brand purpose – wyznaczania pozamaterialnego celu marki. Jestem jednak sceptyczna, jeśli chodzi o używanie tej taktyki jako głównej w wyznaczaniu cen, zwłaszcza w czasach inflacji, gdy dla wielu ludzi liczy się każdy grosz. Jak mówi Byron Sharp: „Jako marketer martwię się, że prowadzi to do rodzaju reklamy, którą wymyśliłoby 12-letnie dziecko podczas zadania w szkole podstawowej. »Kupuj tę markę, bo pomoże dzieciom w Afryce«. Jeśli wszystkie marki tak robią, jest to bardzo nudne i mało kreatywne. To nie jest branding”8.
Umożliw brylowanie i wzmocnij status
To, co może podziałać lepiej niż wyższa wartość, to danie ludziom okazji do lepszej autoprezentacji (dzięki produktom).
Jak wiadomo, ludzie z reguły myślą o sobie samych. I chcą wiedzieć, jak produkty lub usługi wpłyną na ich życie. Nie kupują rzeczy tylko dlatego, że są tanie lub w promocji. W przeciwnym razie nie istniałyby luksusowe auta i drogie perfumy.
Jeśli masz markę, którą można nosić lub którą da się jeździć – to proste. Może ona być symbolem statusu jak Prada czy Porsche. „William James, ojciec psychologii, już ponad 100 lat temu sformułował spostrzeżenie, że ludzie uważają posiadane przez siebie przedmioty za część swojego Ja. Posiadane produkty, usługi, z których korzystamy, oraz marki, z którymi się utożsamiamy, stają się dla nas rekwizytami autoprezentacji”9.
Wskazówka
Zanim wprowadzisz na rynek nowy produkt (lub usługę), zastanów się, czy i w jaki sposób może on podnieść status Twoich klientów.
Daj ludziom poczucie, że zrobili dobry interes
W pracy z klientami najbardziej lubię takie momenty, kiedy po szkoleniu, tego samego dnia, dzwonią z prośbą, żebym wystawiła fakturę. Realnie cieszą się, że mi płacą, bo wiedzą, że zrobili interes życia. Jak to się dzieje?
Dam Ci teraz radę, która zmieniła mój biznes i pomogła mi pracować uczciwie. To szczególnie pomocny tip, kiedy masz małą firmę albo firmę B2B.
Zapamiętaj
Klient musi zacząć czuć wartość, którą mu dajesz. W książce „Copywriting Secrets”10 można przeczytać, że trzeba sprzedawać 10 dol. za 1 dol. To bardzo dobra rada. Klient musi czuć, że kupił coś 10 razy taniej, niż powinien za to zapłacić. I wtedy będzie zadowolony. Czy wymaga to pracy? Tak. Ale jeżeli Twoja wartość to maksymalne zadowolenie klienta i pomoc – to Twoja przewaga. I wtedy klient wraca. Nie musisz zawsze dawać gratisów i rzeczy ekstra. Czasem wystarczy, że zapewnisz kupującemu milszą, kompetentną obsługę.
Dbaj o precyzję, ale nie oczekuj tego od klientów
Gdy prezentujesz ceny, podawaj konkretną wartość, nie zaokrąglaj. Wtedy wyglądają wiarygodniej, zwłaszcza gdy sprzedajesz drogie usługi11.
Wskazówki
- Nie pisz: „15 000 zł”, napisz: „15 135 zł”. Taka cena wydaje się znacznie lepiej przemyślana.
- Jeśli nie możesz obniżyć ceny, a wynika ona z konkretnego procesu produkcji lub składników wysokiej jakości, wyjaśnij to klientowi, aby czuł, że kwota jest uczciwa i nie bierze się z
- Pamiętaj, że kupujący patrzą na ceny szybko i pobieżnie. Nie decydują racjonalnie. Dlatego również ważne jest to, jak zaprezentujesz przecenę.
Dziś kupujący są przyzwyczajeni do pewnych standardów. Projektanci UX wiedzą, że główną zasadą stosowaną w budowaniu nowych e-sklepów lub zmienianiu starych jest prawo Jakoba (Nielsena). Chodzi o to, że jeśli już korzystamy z e-commerce, mamy w głowie pewien schemat (czy raczej: model mentalny), taki „typowy sklep internetowy”. Znamy go i wiemy, jak działa. Niekoniecznie chcemy się uczyć innego12.
Jesteśmy przyzwyczajeni do standardowego wyglądu promocji. Oglądamy cenę, patrzymy na tę większą (najlepiej czerwoną, bo czerwony to zniżka i okazja), kupujemy. Niektóre sklepy (np. Decathlon) mówią dokładnie, ile zaoszczędziliśmy w złotówkach, inne (np. eBay) dają bezpieczeństwo, pokazując, ile osób już kupiło albo zamierza kupić ten produkt.
4. Nie każ klientowi się wysilać
Pamiętaj, że kupujący to ludzie, którzy są czasami bardzo podobni do Ciebie. Oni nie lubią się wysilać. Idą po linii najmniejszego wyboru. Nie robią doktoratu z ceny, bo w ten sposób ich mózg oszczędza energię.
Tysiące lat temu nie było wiadomo, kiedy chłop przybędzie do domu z mamutem. Kobieta musiała czekać. Dlatego mózg nauczył się oszczędzać siły, magazynować je na trudne czasy. A każdy wybór i każda dodatkowa czynność po prostu wyżerają energię. Dlatego również na zakupach: im prościej, tym lepiej.
Morten Münster w książce „Zdaje się, że Dorota z marketingu ma dzisiaj wolne” zwraca uwagę, że aby skłonić ludzi do działania, należy nie tylko przekonać ich do tego, żeby zrobili to, co chcemy. Czasem ważniejsze niż mocne pchanie do zakupów są uproszczenie pożądanego zachowania czy zmiana braku wyboru w wybór.
Wskazówka
Kiedy już zaprojektujesz poziom cen swoich produktów, przeanalizuj dokładnie, krok po kroku, ścieżkę zakupową klienta i porównaj swój UX z konkurencją. Bo jeśli konkurencja oferuje produkt w tej samej cenie z wysyłką za darmo na drugi dzień, a Ty nie dajesz takiego bonusu, to zgadnij, co się stanie…
5. Odstrusiuj swoją firmę
Ludzie bardziej boją się strat, niż cenią sobie zyski. Mówiąc do nich, warto się skupiać na problemach.
W książce „The Illusion of Choice” Richard Shotton porównuje dzisiejsze sprzedawanie z prowadzeniem auta14. Wielu marketerów działa tak, aby popychać ludzi do zakupów i dawać im nowe argumenty, czemu mieliby coś kupić. Prawie tak, jakby dociskali gaz w samochodzie. Wciąż komunikują klientom: promocja, kup teraz, tylko trzy dni, zniżka, ostatnie dni wyprzedaży.
Tymczasem dzisiejszy skuteczny marketing powinien być inny. Trochę jak zaciąganie hamulca ręcznego. Trzeba się dowiedzieć, co ludzi powstrzymuje przed zakupem. Czego się boją. Co może sprawić, że zahamują i nie ruszą dalej. Lub gdzie jest ta konkretna górka, na której użyją ręcznego i już nigdy z Tobą nie pojadą. Po to, aby tak się nie stało, musisz odpowiedzieć na wszystkie ich obawy i pytania WPROST.
Jeśli chcesz, żeby ludzie kupili Twój produkt, sprawdź, co może ich przed tym powstrzymać.
Przykład
Jeśli jesteś deweloperem i sprzedajesz mieszkania, Twoi klienci mogą się obawiać:
czy jest drogo, czy mogą negocjować cenę,
- czy mieszkanie zostanie oddane w terminie,
- czy mogą korzystać z programów rządowych dopłat,
- czy deweloper jest wiarygodny,
- ile wyniesie czynsz,
- co będą widzieli z okna, czy będzie głośno, ile będzie światła,
- jak blisko jest do szkoły, sklepu czy pracy,
- czy i jaki jest garaż, gdzie schować rower.
Tych obaw w przypadku zakupu mieszkania jest często o wiele więcej. I różne obawy mają różni klienci – czego innego boi się inwestor kupujący siódmy lokal pod wynajem, a czego innego mama, która kupuje mieszkanie dla dziecka idącego na studia.
Wskazówka
Są różne sposoby i kanały odpowiadania na obawy klientów:
- strona WWW – w opisie oferty i w sekcji z najczęściej zadawanymi pytaniami,
- media społecznościowe – w formie postów i komentarzy,
- cytowanie opinii innych klientów,
- YouTube – w formie Q&A, a nawet live’ów z odpowiedziami,
- artykuły pisane pod SEO – odpowiadające na zapytania klientów.
Zamiast podsumowania
Bardzo często słyszę pytanie: „Jak sprawić, aby klienci, którzy liczą się z każdą złotówką, płacili za moje produkty więcej? Jak nie konkurować za pomocą ceny?”.
W takiej sytuacji potrzebujesz mocnej marki, ponieważ „ludzie konsumują koncepcje, a nie tylko fizyczne produkty”15. To tzw. efekt placebo brandingu.
Nie można jednak zapomnieć o tym, że na postrzeganie produktu wpływa też cena. Wino kupione w drogim sklepie winiarskim smakuje lepiej niż ten sam alkohol z marketu w promocji, ponieważ wyższa cena determinuje postrzeganą jakość produktu – to efekt Veblena. Ludzie mogą też czuć ból płacenia za drogi produkt, ale potem wyżej go cenią i są do niego bardziej przywiązani16.
- D. Ariely, „Potęga irracjonalności. Ukryte siły, które wpływają na nasze decyzje”, tłum. T. Grzegorzewska iin., Sopot 2018.
- S. Horn, „Intryguj. Przyciągnij uwagę izdobywaj klientów”, tłum. M. Kowalczyk, Warszawa 2020.
- B. Schwartz, „Paradoks wyboru. Dlaczego więcej oznacza mniej”, tłum. M. Walczyński, Warszawa 2015.
- O. Burkeman, „Cztery tysiące tygodni. Czas na twoje życie”, tłum. M. Jóźwiak, Kraków 2022.
- D. Hoffeld, „Why Less Will Help You Sell More”,
- R. Dooley, „Neuromarketing. 100 szybkich, łatwych i tanich sposobów na przekonanie klienta”, tłum. A. Śmiechowska, Warszawa 2015.
- A.K. Pradeep, „Mózg na zakupach. Neuromarketing wsprzedaży”, tłum. M. Witkowska, Gliwice 2011.
- M. Jefferson, „Purpose could be »the death of brands«, warns Byron Sharp”,
- A. Szóstek, „Strategia Umami. Jak połączyć biznes zprojektowaniem doświadczeń i wyróżnić się na rynku”, Warszawa 2022.
- J. Edwards, „Copywriting Secrets: How Everyone Can Use the Power of Words to Get More Clicks, Sales and Profits… No Matter What You Sell or Who You Sell It to!”, Powell 2018.
- O tym więcej przeczytasz w superksiążce: R. Shotton, „The Illusion of Choice. 16 1/2 Psychological Biases that Influence What We Buy”, Hampshire 2023.
- J. Yablonski, „Prawa UX. Jak psychologia pomaga wprojektowaniu lepszych produktów i usług”, tłum. M. Gutowski, Gliwice 2021.
- M. Münster, „Zdaje się, że Dorota z marketingu ma dzisiaj wolne”, tłum. M. Lipa, [b.m.] 2022.
- Otym więcej przeczytasz wsuperksiążce: R. Shotton, „The Illusion of Choice. 16 1/2 Psychological Biases that Influence What We Buy”, Hampshire 2023.
- S.J. Genco iin., „Neuromarketing for Dummies”, Mississauga 2013.
- R. Dooley, „Neuromarketing. 100 szybkich, łatwych i tanich sposobów na przekonanie klienta”, tłum. A. Śmiechowska, Warszawa 2015; U. Chrąchol-Barczyk, „Program lojalnościowy. Od zbierania punktów do grywalizacji”, Kraków 2018.








