Nowoczesny, niesztampowy styl i lekko przerysowane życie zza kolorowego szkiełka. Połączenie bajkowości z prozą dnia codziennego. Wreszcie – cudowny świat, złożony z wielu często nieprzystających do siebie elementów. Co jak co, ale Wes Anderson potrafi stworzyć niesamowity klimat! Zainspirowana premierą jego najnowszego filmu, postanowiłam odświeżyć sobie jeden z moich ulubionych klasyków – „Grand Budapest Hotel”.
Pewnie się zastanawiasz: „No dobrze, ale dlaczego ona pisze o tym akurat tutaj?”. Już odpowiadam. Jako strateżka nie tylko z zawodu, ale i z pasji poszukiwanie mam we krwi. Nieustannie badam, sprawdzam, staram się podważyć wszystko, co stanie na mojej drodze – i tym tekstem chcę namówić Cię do tego samego.
Od bajek do biznesu
Co ciekawe, to myślenie zaczęło się u mnie długo przed tym, zanim poznałam słowo „strategia” i związane z nim wyrażenie „myślenie strategiczne”. Moje analizy rozpoczęły się od rozkładania na czynniki pierwsze niczego innego jak… bajek. Ale nie byle jakich, bo magicznych. O ich morfologii pięknie pisał Władimir Propp. Według niego bajka magiczna ma specyficzną konstrukcję (wyczuwalną od razu, choć często nieświadomie), która determinuje klasyfikację tego gatunku.
Słuchaj „Marketer+” Podcast
W swoim opus magnum Propp wysunął także tezę, że wszystkie bajki magiczne zbudowane są na bazie jednego schematu. Na podstawie 100 bajek o odmiennych fabułach wyodrębnił metodą dedukcyjną elementy składowe (funkcje), a następnie wykazał ich stosunek względem siebie i wobec całości.
Ale cofnijmy się do początku. Co wspólnego mają ze sobą bajki magiczne, zacięcie strategiczne i Wes Anderson? Wierz lub nie, ale tak jak w młodości czytałam bajki, doszukując się w nich funkcji wskazanych przez Proppa, tak teraz stawiam przed sobą podobne wyzwanie – tropię połączenia między światem kreatywnym a zamkniętą w sztywne ramy strategią, śledząc znane schematy.
Czy umowny, choć estetyczny świat Żubrówki z filmu o hotelu Grand Budapest i wąskie, lekko przerysowane kadry mogą mieć coś wspólnego z… biznesem? Tego dowiesz się poniżej. Być może na pierwszy rzut oka to połączenie wyda Ci się dziwne, ale uwierz mi – szukanie podobieństw w na pozór nieprzystających do siebie elementach, podważanie tego, co zastane, i snucie własnych teorii to świetny sposób na ćwiczenie inteligencji strategicznej. W końcu strategia nie polega na znalezieniu idealnych odpowiedzi, ale na zadaniu odpowiednich pytań, które pozwolą zrozumieć szerszy obraz. A do tego potrzeba wyjścia poza znane schematy!
Wyróżnij się albo zgiń
Monsieur Gustave was, by the way, the most liberally perfumed man I had ever encountered. The scent announced his approach from a great distance and lingered for many minutes after he was gone
Jak powiedział kiedyś Jack Welch (przedsiębiorca, autor bestsellerów oraz twórca potęgi General Electronics): „Jeśli nie potrafisz zbudować przewagi konkurencyjnej, to nie konkuruj”. Dobra strategia przedsiębiorstwa m.in. ma za zadanie określenie źródeł przewagi konkurencyjnej oraz wskazanie sposobów jej uzyskania.
Podobnie jak monsieur Gustave miał swój charakterystyczny zapach, tak samo Twoja firma powinna odkryć swój wyróżnik, czyli przewagę konkurencyjną, która pozwoli jej wybić się w nic nieznaczącym czerwonym oceanie bliźniaczo podobnych do siebie bytów.
Jedyną stałą rzeczą jest zmiana
To be frank, I think his world had vanished long before he ever entered it – but, I will say: he certainly sustained the illusion with a marvelous grace!
Kiedyś usłyszałam, że w najbardziej konkurencyjnych branżach dobre praktyki są niewskazane, bo bardzo łatwo je naśladować. To bzdura.
Fakt – gdy najlepsze metody wychodzą na jaw, nietrudno je skopiować. Ale co z tego? Ostatecznie zwycięstwo odnoszą te organizacje, które robią dwie rzeczy: naśladują i udoskonalają. W końcu rzeczywistość łatwo zweryfikowała, że branże nigdy nie pozostają niezmienne. Wręcz przeciwnie – podlegają dynamicznej ewolucji. Działania operacyjnie przedsiębiorstw są stale doskonalone, rynki naturalnie się rozszerzają, a nowe podmioty regularnie pojawiają się i znikają. W związku z tym nasuwa się jasny związek przyczynowo-skutkowy: natężenie konkurencyjności w sektorze nie jest sprawą zbiegu okoliczności, szczęścia lub pecha, ale jasno wynika ze struktury ekonomicznej, a co się z tym wiąże – wychodzi daleko poza zachowania obecnych konkurentów.
Wniosek? Przewaga konkurencyjna to jedno, jednak umiejętność adaptacji to całkiem inna bajka! Ze względu na dynamiczne zmiany, jakie zachodzą w otoczeniu makroekonomicznym oraz rynkowym (konkurencyjnym), istotną rolę obok klarownego wyróżnika zaczynają odgrywać także umiejętność adaptacji oraz elastyczność przyjętych rozwiązań.
Źródło: www.imdb.com
Z uwagi na szybkość, zmienność i burzliwość współczesnego środowiska fundamentalnym wyzwaniem staje się więc świadome opracowanie strategii konkurencji, która w głównej mierze odpowie na pytanie, w jaki sposób Twój biznes zamierza konkurować i jakie stawia przed sobą cele.
Generale, to nie pole walki
What is a lobby boy? A lobby boy is completely invisible, yet always in sight. A lobby boy remembers what people hate. A lobby boy anticipates the client’s needs before the needs are needed. A lobby boy is, above all, discreet to a fault
Wielu strategów lubi mówić, że strategia to sztuka walki. Nie zgodzę się z tym, choć dobrze wiem, że słowo „strategia” pochodzi ze starożytnej greki i jest pochodną sformułowania „myśleć jak generał”. Na polu bitwy zazwyczaj jesteśmy my oraz nasz przeciwnik. W strategii natomiast powinniśmy się skupić na kliencie i jego potrzebach. Niby to oczywiste, ale wciąż zadaję sobie pytanie, dlaczego tak łatwo o tym zapominamy.
Źródło: www.imdb.com
Jak twierdzi Philip Kotler, marka to nie znaczek, ale pewnego rodzaju przyrzeczenie. To obietnica, która powinna kształtować całe zachowanie i strategię działania firmy. Komunikacja marketingowa w pigułce.
Z punktu widzenia wartości marki dla organizacji istotne jest, aby traktować ją jako kategorię przynoszącą określone korzyści zarówno dla właściciela, jak i odbiorcy, czyli klienta.
Źródło: www.imdb.com
Dla odbiorców silna marka generuje korzyści, które mogą mieć charakter funkcjonalny, ekonomiczny i psychologiczny. Korzyści funkcjonalne związane są z parametrami oferty, ekonomiczne wynikają z postrzegania relacji, a psychologiczne bezpośrednio nawiązują do stopnia zaspokajania przez ofertę lub usługę niematerialnych potrzeb klienta.
W prostocie siła
People think the writer’s imagination is always at work, that he’s constantly inventing an endless supply of incidents and episodes; that he simply dreams up his stories out of thin air. In point of fact, the opposite is true. Once the public knows you’re a writer, they bring the characters and events to you
Jak widzisz, istnieje niemałe podobieństwo między strategią a filmem. I nie ma w tym nic dziwnego. Ludzkie mózgi są zaprojektowane tak, żeby wszędzie doszukiwać się znanych wzorców – łatwiej rozumiemy nowe zagadnienia, jeżeli możemy je do czegoś odnieść. Głęboko wierzę w to, że jeśli chodzi o strategię, należy wcielić się w rolę bohatera filmowego. Mniej rozmyślać, a więcej działać – w końcu strategia powinna być czymś prostym.
Owszem, głębokie teorie bywają interesujące, wykresy i zestawienia – piękne, a wieloslajdowy plik w PowerPoincie sprawia wrażenie porządnie wykonanej pracy, ale koniec końców… strategia nie powinna być zbyt skomplikowana.
Zachęcam Cię do porzucenia schematów i przyjęcia postawy kreatywnej. Ćwicz swoją inteligencję strategiczną przez inspirowanie się tym, co Cię otacza. Łatwo wtedy zauważysz, że Twój proces tworzenia strategii nie zaczyna się już od tzw. szablonu strategicznego (misja, wizja, wartości), ale od szukania nieoczywistej, a jednak skutecznej odpowiedzi na istniejące wyzwanie.
Ten adres powtarza się przy każdej ilustracji, więc umieszczam w jednym miejscu






