Z tego artykułu dowiesz się:
- czy nowy regulamin CapCut jest zgodny z prawem obowiązującym w Unii Europejskiej,
- czy regulamin dotyczy również polskich użytkowników,
- czy istnieją sposoby na bezpieczne korzystanie z CapCuta.
W czerwcu 2025 roku w internecie wybuchła dyskusja na temat nowego regulaminu CapCut. Twórcy internetowi, marketerzy i inne osoby, które hobbystycznie wykorzystywały CapCut do montażu wideo, zaczęli zastanawiać się, czy powinni przestać korzystać z aplikacji z uwagi na kontrowersyjne zmiany, które mogą naruszać prawa autorskie.
Poprosiliśmy prawników, aby przeanalizowali nowy regulamin CapCut i rozwiali te wszystkie wątpliwości. Oto ich odpowiedzi!
Słuchaj „Marketer+” Podcast
W ostatnim czasie świat obiegła informacja, że w związku ze zmianą regulaminu CapCut użytkownicy udzielają dostawcy aplikacji i jej partnerom niewyłącznej, nieodwołalnej, bezterminowej, ogólnoświatowej i nieodpłatnej licencji na korzystanie z wszelkich treści przesłanych za pośrednictwem aplikacji. Licencja obejmuje prawo do kopiowania, modyfikowania, rozpowszechniania, tworzenia dzieł zależnych, a także wykorzystywania treści w celach komercyjnych, w tym marketingowych. Dotyczy to również wizerunku, głosu oraz danych osobowych użytkownika. Co istotne, prawa te pozostają w mocy nawet po usunięciu konta. CapCut zastrzega sobie również możliwość usuwania treści bez uprzedniego powiadomienia użytkownika.
Choć podobne zapisy znajdują się w regulaminach innych serwisów, takich jak TikTok czy Instagram, ich zakres – w szczególności w przypadku kont konsumentów – jest zazwyczaj ograniczony do treści publikowanych na platformie i związany z jej funkcjonalnością. Co więcej, często możliwe jest ograniczenie ich działania przez odpowiednią konfigurację konta. W przypadku CapCut licencja dotyczy nie tylko treści publicznych, ale także tych, które nigdy nie miały zostać opublikowane. To znacząco rozszerza ryzyko utraty kontroli nad materiałami twórców.
Jak ma się to do prawa obowiązującego w Unii Europejskiej?
Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy kontrowersyjny regulamin CapCuta dotyczy użytkowników Unii Europejskiej. W końcu istnieją takie dyrektywy, jak RODO czy Digital Single Market (DSM), które mają na celu ochronę danych osobowych i praw autorskich, wpływając na to, w jaki sposób firmy technologiczne mogą gromadzić i wykorzystywać dane użytkowników na terenie UE.
Na poziomie unijnym kluczowe znaczenie ma Dyrektywa Digital Single Market (DSM). Jej celem jest m.in. ochrona twórców w środowisku cyfrowym, ale także uregulowanie relacji z dużymi platformami. Problem w przypadku CapCut polega na tym, że regulamin jest narzucany jednostronnie, a zakres licencji trudno uznać za „niezbędny” do świadczenia usługi. To może budzić wątpliwości co do zgodności z zasadą proporcjonalności i transparentności z DSM.
Po drugie – dane osobowe: jeśli w materiałach pojawiają się wizerunki, głosy czy inne dane osobowe, ich przetwarzanie i potencjalny transfer poza EOG podlegają m.in. pod art. 44 RODO. CapCut, jako produkt powiązany z podmiotem spoza UE (i to słynącym z głębokiej ingerencji w rynek i szerokiego dostępu do poufnych danych), budzi pytania o to, czy transfery danych odbywają się w oparciu o odpowiednie zabezpieczenia prawne, np. tzw. standardowe klauzule umowne.
Po trzecie (wreszcie) – prawo konsumenckie: z prawnego punktu widzenia regulamin to umowa, a umowa nieuczciwie eksploatująca konsumenta jest umową niezgodną z prawem. Zgodnie z prawem unijnym, jeżeli zapisy są nieprzejrzyste, nieproporcjonalne lub wprowadzają konsumenta w błąd, mogą zostać uznane za nieważne lub nieskuteczne w stosunku do Ciebie.
Czy jesteśmy zatem chronieni przed niekontrolowanym wykorzystaniem wizerunku i materiałów wgrywanych do tej aplikacji? Okazuje się, że tak – i zapisy te można znaleźć w nowym regulaminie CapCut!
Jeżeli używamy CapCut jako konsumenci, to te „niebezpieczne” zapisy nie będą miały do nas zastosowania. W regulaminie jest bowiem wyjątek dla obywateli UE, który wskazuje, że „żadne postanowienie niniejszych Warunków nie narusza żadnych praw przysługujących Ci jako konsumentowi na mocy prawa państw członkowskich Unii Europejskiej”. Wprawdzie prawo autorskie nie jest stricte tematem konsumenckim, ale w ewentualnym sporze z właścicielem serwisu będziemy mogli powołać się na tzw. klauzule niedozwolone, czyli stwierdzić, że krzywdzące nas zapisy są wobec nas nieskuteczne.
Jednak w mojej ocenie nowy regulamin CapCut wcale nie jest tak „straszny”, jak opisują to niektóre komentarze w sieci. Szeroka licencja (nieodwołalna, wieczysta, bezwarunkowa itd.):
- po pierwsze, nie dotyczy użytkowników z Unii Europejskiej. Regulamin zawiera bowiem fragment przeznaczony dla naszego obszaru geograficznego, który ma pierwszeństwo nad pozostałymi zapisami. Możemy tam przeczytać, że: „Zapisy sekcji 10 »User Generated Content« nie mają zastosowania.”. Powyższe oznacza, że cała „afera” CapCut nie dotyczy użytkowników z UE;
- dotyczy jedynie treści użytkownika przesyłanych do CapCut, czyli jeśli korzystamy z tego programu lokalnie, na swoim komputerze, to kontrowersyjne zapisy nie mają zastosowania;
- po trzecie, licencja jest udzielana właścicielowi CapCut „w celu świadczenia Ci Usług”. Czyli CapCut może „używać, modyfikować, adaptować, powielać, tworzyć utwory zależne, wyświetlać, publikować, przesyłać, dystrybuować i/lub przechowywać” nasz content, ale wyłącznie w celu świadczenia nam usługi, a nie do jakichkolwiek innych swoich celów.
Kontrowersyjny fragment, co do którego wyłączenie dla krajów UE nie jest tak jednoznaczne, dotyczy zrzeczenia się przez użytkowników wykonywania osobistych praw autorskich (np. nadzór nad sposobem wykorzystania utworu, prawo do oznaczenia utworu swoim nazwiskiem). Te fragmenty moim zdaniem dotyczą tych treści, które udostępniamy w aplikacji dla innych użytkowników. Jest to o tyle logiczne, że jeśli przesyłamy coś za pośrednictwem jakiegokolwiek programu (czy to do członków naszego zespołu, czy celem publikacji w mediach społecznościowych), to dostawca aplikacji nie chce, abyśmy następnie próbowali „dyktować mu”, w jaki sposób to przesyłanie ma być wykonane.
Podsumowując
- Jeśli któreś z zapisów nowego regulaminu CapCut budzą Twoje wątpliwości, możesz używać tego programu lokalnie, a stworzone materiały udostępniać następnie w social mediach ze swojego źródła (zamiast przesyłać je do mediów społecznościowych bezpośrednio z CapCut).
- Jeśli z kolei zdecydujesz się na udostępnianie materiałów za pośrednictwem CapCut, musisz liczyć się z tym, że nie będziesz posiadać władzy prawno-autorskiej nad tym, w jaki sposób to przesyłanie jest wykonywane.
- CapCut nie uzyskuje natomiast szerokiej licencji do wszelkiego wykorzystywania Twoich treści (na dowolne cele). Zapisy te nie mają zastosowania do użytkowników w Unii Europejskiej. Moim zdaniem, gdyby taki był cel tych zapisów, aplikacja szybko straciłaby większość swoich klientów. Tymczasem celem dostawcy nie jest „żerowanie” na treściach klientów, lecz świadczenie im usług (obróbki filmów oraz ich przesyłania).
Nie czytamy regulaminów…
Cała sprawa z nowym regulaminem CapCut pokazuje jedno: często jako użytkownicy nie czytamy regulaminów aplikacji i platform społecznościowych, tylko bezrefleksyjnie klikamy „Akceptuj”. Dzieje się tak dlatego, że zwykle tego typu regulaminy są bardzo długie, napisane w mało przejrzysty sposób, a do tego myślimy sobie „Co takiego może się stać, przecież milion osób z tego korzysta!”.
Na konieczność czytania regulaminów narzędzi i aplikacji, szczególnie jeśli korzystamy z nich w celach zawodowych, zwrócił uwagę Michał Starczewski.
Powinniśmy mieć świadomość, na jakie zasady się zgadzamy – zwłaszcza jeśli korzystamy z narzędzi do celów zawodowych i profesjonalnych. Jest to ważne szczególnie wtedy, gdy korzystanie z tych narzędzi wiąże się z wysyłaniem swoich danych do chmury, czyli na cudze serwery. Narzędzia AI są o tyle problematyczne, że nie mamy pełnej wiedzy, w jaki sposób treści użytkowników mogą zostać wykorzystane. Nowe możliwości modeli LLM poszerzają zastosowania, ale także podnoszą ryzyko. Za rok mogą pojawić się nowe możliwości wykorzystania takich danych, o których dziś nikt nawet nie myśli, a głośne zmiany w regulaminie CapCut wydają się być raczej okazją do zwrócenia uwagi na zasady korzystania z tego narzędzia niż rewolucją.
Obecne kontrowersje związane z CapCut mają jednak przecież precedensy. Aplikacja należy do właściciela TikToka, co do którego ostrożność od lat zalecają zachodnie państwa i instytucje – zarówno ze względu na rzeczywisty sposób działania, jak i ze względu na zależność od chińskich władz. Sam CapCut również miał problemy prawne związane z naruszaniem prywatności.
Istnieje obawa, że ByteDance może być prawnie zobowiązany do udostępniania zebranych danych chińskim organom państwowym. Pomimo podobieństwa do regulacji licencyjnych obowiązujących w innych mediach społecznościowych, to właśnie zmiany w regulaminie CapCut wywołały ogólny niepokój. Świadczy to o braku zaufania, który może wynikać właśnie z pochodzenia podmiotów „władających” naszymi treściami. Jakie jest rozwiązanie na powyższe problemy? Przedsiębiorcy powinni wprowadzić szereg rozwiązań chroniących dodatkowo ich treści bądź też posłużyć się innymi aplikacjami, które gwarantują wyższy poziom bezpieczeństwa i poufność.
Znajomość regulaminów to podstawa!
To wszystko obrazuje, jak istotne jest dokładne wczytywanie się w regulaminy! Nieuważne akceptowanie zmian może prowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji, takich jak utrata kontroli nad własnymi treściami.
Wielu osobom może wydawać się, że regulaminy są niezrozumiałe i w praktyce pozbawione znaczenia. Jednak nawet jeśli dziś nie wiemy o jakimś bulwersującym wykorzystywaniu treści użytkowników, to należy założyć, że właściciele narzędzi AI kiedyś mogą skorzystać z uprawnień, które teraz otrzymują na mocy regulaminów.
Pouczająca jest historia z 2009 roku, kiedy to serwis Flickr zaczął sprzedawać pakiety zdjęć swoich użytkowników, którzy udostępnili je na licencji Creative Commons. Licencje te pozwalały na takie wykorzystanie, jednak jak się okazało, wielu użytkowników nie było świadomych znaczenia wybranych przez siebie licencji. Kontrowersje wokół nowego regulaminu CapCut są zatem doskonałą okazją do zwiększenia świadomości prawnej użytkowników i zwrócenia uwagi na możliwe konsekwencje ich własnych decyzji.
A jak wybierać narzędzia AI?
Decyzja o skorzystaniu z konkretnego narzędzia powinna uwzględniać takie aspekty, jak:
- Jakie treści przesyłam (prywatne, służbowe, dane moich klientów; czy są to informacje poufne, czy ogólnodostępne)?
- Czy wersja płatna narzędzia zapewnia większą kontrolę nad treściami?
- W jaki sposób będę wykorzystywać wytwory AI? Czy będę je jeszcze modyfikować przed publikacją?
- Czy istnieje możliwość instalacji narzędzia offline i czy mam możliwość skorzystania z tej możliwości?
Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest korzystanie z modeli LLM offline. Zainstalowane lokalnie modele nie wysyłają żadnych danych poza organizację. W wielu przypadkach akceptowalnym rozwiązaniem będzie korzystanie z narzędzi (z reguły płatnych), które zobowiązują się do zachowania poufności danych swoich klientów.
Jeśli chcesz, aby konkretny materiał nie został bez Twojej kontroli wykorzystany przez kogoś innego, kategorycznie zrezygnuj z przesyłania takich materiałów do narzędzi, które w swoim regulaminie przewidują możliwość takiego wykorzystania.
A jeśli masz wątpliwości na temat reguł obowiązujących u danego dostawcy usług, lepiej poszukaj alternatywnego narzędzia.








