„Często słyszymy, że nasze upominki naprawdę zachwycają i że są bardzo kreatywne. Już w samej nazwie marki Zachwyty jest zawartych wiele znaczeń i pewna opowieść o produkcie: chcemy wywoływać efekt „ach”, a nasze upominki można wygodnie zabrać „za chwyty” – o budowaniu marki upominkowej z duszą, projektowaniu opakowań premium i promowaniu lokalnych marek opowiada Anna Malinowska-Ciszek, założycielka Zachwytów.
Anna Malinowska-Ciszek
Z wykształcenia (ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku) i zamiłowania architektka wnętrz. Doświadczenie zawodowe dzieliła między pracę w zawodzie, głównie przy wystawienniczych projektach użyteczności publicznej, a także w drugiej specjalizacji jako kierowniczka produkcji animacji 2d (GS Animation, Letko). Serie telewizyjne, przy których pracowała, zdobyły wiele nagród, w tym British Animation Award w kategoriach Best Children Pre-School Series oraz Best Design dla serii „Odo”, gdzie kierowała preprodukcją serii.
Słuchaj „Marketer+” Podcast
Łącząc kreatywność z doświadczeniem, zdecydowała się na założenie marki Zachwyty, oferującej kreatywne zestawy prezentowe, w których prym wiodą lokalne, małe polskie marki.
Jakie są największe wyzwania związane z budowaniem Twojej marki, czyli Zachwytów? Na rynku jest wiele agencji, które zajmują się prezentami firmowymi. Co Cię wyróżnia?
Zachwyty są na rynku od drugiej połowy 2023 roku. Ponieważ konkurencji faktycznie nie brakuje, to właśnie uzyskanie rozpoznawalności w branży było największym wyzwaniem na początku istnienia marki. Jednocześnie musieliśmy brać pod uwagę znużenie klientów, którzy są zasypywani mnogością (choć niekoniecznie jakością) ofert. Na rynku jest wiele agencji zajmujących się prezentami firmowymi, z bardzo różnym podejściem i estetyką. Dlatego my postanowiliśmy podbić branżę, oferując coś oryginalnego: ciekawą koncepcję gustownych pudeł prezentowych z uchwytami do przenoszenia, w których znalazły się przepiękne produkty głównie polskich marek – co wzmacnia wizerunek klientów poprzez miks kreatywności i elegancji.
Lokalność produktów jest dodatkowym atutem – wielu klientów docenia serce włożone w rękodzieło polskich marek. Często wyszukujemy producentów stricte z regionu, z którego pochodzi zamawiający – bywa to problematyczne, ale warto. Zapewne niektórzy nazwaliby to lokalnym patriotyzmem.

Fot. Sylwester Ciszek
Zdecydowaliśmy się na to, by marki, które dostarczają nam produkty, były widoczne. Zależy nam, by każdy z oferowanych przedmiotów miał w sobie „to coś” – był nie tylko piękny i użyteczny, ale niósł za sobą przesłanie swojego twórcy. Nie produkujemy pod swoją marką, natomiast część produktów dobieramy z możliwością wykonania indywidualnych etykiet, jeśli takie są oczekiwania klienta. A jak w życiu, bywają one bardzo zaskakujące!
Kolejnym wyzwaniem były opakowania prezentowe – od razu postanowiliśmy, że żadnych półśrodków nie będzie. Wykonujemy je ze świetnej jakości tektur barwionych w masie i personalizujemy poprzez nadruki i tłoczenia – już od niewielkich nakładów. Zależało mi na szlachetnym i eleganckim materiale, który będzie pięknym tłem dla produktów, stąd szarość jako kolor przewodni opakowań. Dużo więcej dzieje się w środku pudełka, gdzie klienci znajdą przeróżne zestawienia produktów (od tych stonowanych i eleganckich po kolorowe i szalone), a także na zewnątrz – poprzez praktyczne uchwyty do przenoszenia, dzięki czemu upominek można wygodnie wręczyć bez dodatkowych toreb. Sam design staje się przez to bardzo luksusowy.

Fot. Sylwester Ciszek
Co jest kluczem do sukcesu w budowaniu marki w tej branży?
Myślę, że poza kreatywnością i dobrym designem produktów bardzo ważne jest zbudowanie zaufania: pokazanie klientowi, że nie tylko mamy pomysły, ale też że poradzimy sobie w produkcji kilkuset czy nawet tysięcy upominków.
Serce to nie wszystko – w tej branży podstawą jest sprawna logistyka. Bardzo przydaje się moje doświadczenie w pracy jako kierowniczka produkcji, choć tu produkt nie jest cyfrowy, a jak najbardziej fizyczny.
Nie będę oryginalna, mówiąc, że kluczem do sukcesu jest traktowanie na poważnie zasady „klient nasz pan” – ale tak właśnie jest. Dlatego ważne jest to, by odciążyć go z jak największego zakresu pracy.
W znakomitej większości przypadków pracujemy nad indywidualnymi ofertami szytymi pod potrzeby zamawiającego. Oferujemy złożone wysyłki do kilku siedzib firmy lub pod pojedyncze adresy, imienne pakowanie upominków czy nawet cykliczną wysyłkę zamówień. Staramy się maksymalnie ułatwić proces zakupu i dostaw – wszystko po to, by klient nie musiał martwić się o przestrzeń magazynową.
Co uznajesz za Wasz dotychczasowy największy sukces?
Mimo że jesteśmy krótko na rynku, to mamy już za sobą realizacje dla klientów na ponad tysiąc upominków w indywidualnym zamówieniu. Co jednak cieszy nas najbardziej, to fakt, że zdecydowana większość klientów wraca do nas po kolejne zamówienia na różne okazje – z niektórymi właśnie pracujemy nad ofertami świątecznymi czy jubileuszowymi. To dla nas ogromne wyróżnienie, ale oczywiście nie spoczywamy na laurach.
Kolejnym aspektem, który uznaję za duży sukces, jest bardzo pozytywny feedback dotyczący produktów i samego pomysłu na markę. Często słyszymy, że nasze upominki naprawdę zachwycają i że są bardzo kreatywne. Już w samej nazwie marki Zachwyty jest zawartych wiele znaczeń i pewna opowieść o produkcie: chcemy wywoływać efekt „ach”, a nasze upominki można wygodnie zabrać „za chwyty”. Zwracamy się bezpośrednio do klientów indywidualnych („Ty”), jak i firm („Wy”). Chcemy dosłownie zachwycać Ciebie, gdy wybierasz Zachwyty, oraz osobę, którą obdarowujesz.

Fot. Sylwester Ciszek
A co jest wpisane na listę porażek i jakie z tego wyciągnęliście wnioski na przyszłość?
Kilka razy mieliśmy trudne sytuacje z niekompetentnymi dostawcami i musieliśmy ekspresowo naprawiać sytuację, żeby zamówienie dotarło do klienta na czas. Na szczęście tych sytuacji było niewiele – i choć były nieprzyjemne, wliczam je w ryzyko naszej branży i staram się mieć backup produktowy do zaproponowania.
Uważam też, że decyzja o zmianie lokalu na większy powinna zapaść wcześniej. Mniejsza przestrzeń była swego rodzaju hamulcem pod względem przyjmowania zamówień w gorącym ostatnim kwartale roku. Ostatecznie postawiliśmy na rozwój – marka rośnie, a przestrzeń jej dedykowana rośnie razem z nią. Podobna sytuacja dotyczyła obsługi klienta oraz ofertowania: w tym roku już od września powiększymy zespół, który będzie przygotowywał oferty świąteczne.
Jaki w Twojej opinii trend bądź narzędzie marketingowe jest najważniejsze, najbardziej efektywne w tej branży? W jakie kanały inwestujecie?
W zeszłym roku najbardziej efektywne były dla nas cold mailing oraz targi marketingowe, w których braliśmy udział jako wystawca. Dzięki temu pozyskaliśmy klientów oraz zaistnieliśmy w świadomości branży.
Myślę, że przy sprzedaży B2B niezwykle ważne są także działania na LinkedIn – i tam staram się prowadzić komunikację pod potencjalnych klientów. Jesteśmy również obecni w Meta i pozyskujemy kontakty poprzez działania organiczne oraz reklamy: na Instagramie i Facebooku.
To robimy już teraz, ale inwestujemy dalej: przede wszystkim w sklep internetowy, który również będzie swego rodzaju narzędziem marketingowym. Dzięki indywidualnym zamówieniom klienci będą mieli szansę przetestować naszą markę przed decyzją o zakupie większej liczby podarunków. Oczywiście żaden z naszych dotychczasowych klientów nie zamawiał w ciemno – wysyłamy im próbki produktów. Dla nas to także narzędzie do budowania zaufania.

Fot. Sylwester Ciszek
Gdybyście nie mieli budżetu reklamowego, to jakbyście działali?
To byłoby niezwykle trudne wyzwanie z uwagi na ogromną liczbę podmiotów, które oferują upominki. Na pewno postawiłabym na cold mailing – to działanie żmudne, ale niskobudżetowe. Myślę też, że bez budżetu na reklamę starałabym się pokazywać nasze zestawy „na żywo” w jak największej liczbie miejsc – dosłownie „wyjść do ludzi”. Wszystko po to, by klienci mogli produkty zobaczyć, dotknąć, wypróbować. Zachwycić się.
Poza tym działamy na niewielkich budżetach reklamowych i pierwszych klientów pozyskaliśmy dzięki kontaktom biznesowym mojego męża, który ma już zbudowaną markę osobistą jako fotograf biznesowy. Klienci ufają mu i zaufali także Zachwytom. Często prowadzimy rozmowy z tymi samymi osobami w firmach, które są odpowiedzialne również za zamówienia upominków. To była nasza przewaga na start – i zaplanowana od początku strategia.
Twoją ambicją jest…?
Długo by wymieniać! Oczywiście najważniejsze dla mnie jest to, żeby Zachwyty stały się wiodącym wyborem, gdy ktoś myśli „chcę kupić prezent, ale nie mam pomysłu lub szukam sprawdzonych marek, które są świetne”. Co innego, gdy wiemy, że nasza przyjaciółka kocha ramen i zwierzęta, a co innego, gdy idziemy na spotkanie biznesowe lub chcemy komuś podziękować i wręczyć coś gustownego, ale… tak naprawdę nie mamy czasu biegać po sklepach. Ten problem chciałabym zaopiekować.
Planujemy skierować ofertę do klientów B2C, więc moją ogromną ambicją jest budowanie w ludziach świadomości naszej marki. Szczególnie, że wierzę w nią z całych sił: nie oferuję bylejakości. Dla mnie jako konsumenta ważne jest, by przedmioty mi służyły, a nie stały w kącie – by sprawiały mi radość. I tę radość chciałabym w innych także wzbudzać.

Fot. Sylwester Ciszek
A z mojej codzienności w Zachwytach? Jestem typem wizjonerki, więc marzę o tym, by w tej pracy zachować radość w planowaniu i projektowaniu produktów i cieszyć się rozwojem.
Jakie inne miejsca Cię inspirują i dlaczego?
Staram inspirować się designem i różnorodnymi smakami. Uwielbiam podróże: te turystyczne i te kulinarne. One ogromnie mnie inspirują – w końcu kuchnia to część naszej kultury. Odwiedzam niebagatelnie zaprojektowane miejsca i stawiam pytania: jak projektanci rozwiązali dany problem? Jaki mieli cel i jak udało im się go osiągnąć? Wreszcie: jakie trudności przezwyciężyli? Sporo się dzięki temu uczę!
Obserwuję też marki, które są dla mnie spójne i mają świetne pomysły na siebie. Ostatnio zauroczyła mnie Chamberlain Coffee i jej założycielka Emma Chamberlain. Uwielbiam jej kreacje! A z polskiego podwórka bacznie śledzę Joannę Banaszewską i to, jak prowadzi swoją markę osobistą oraz marki produktowe.
Co chcesz, aby ludzie myśleli o marce Zachwyty?
Dokładnie to: „Chcę kupić prezent, czyli idę kupić Zachwyty”. To moje największe zawodowe marzenie! Chciałabym, żeby ludzie myśleli o Zachwytach to, czym są one w rzeczywistości. Miejscem z duszą, kreatywnymi pomysłami na upominki, stawiające na design, który jest ucztą dla oczu.
Chcę, aby Zachwyty kojarzyły się z nietuzinkowymi projektami – aby ludzie wiedzieli, że selekcja marek stoi na najwyższym poziomie. Że naprawdę wierzymy w naszych dostawców i uwielbiamy tworzone przez nich rzeczy. Pragnę, aby ludzie uważali nas za „pewniaka” – wiedzieli, że na pewno się nie zawiodą, a wartościowe marki, z którymi pracujemy, zasługują na to, by być wspierane.
Jakie są Wasze plany na przyszłość?
W tej chwili skupiam się na rozszerzeniu sprzedaży Zachwytów również na kanały B2C: w sklepie stacjonarnym oraz internetowym. To plan na najbliższe miesiące. Chcemy zdjąć z barków naszych klientów trud szukania idealnie skomponowanego upominku na przeróżne okazje – tak by mogli zajrzeć do nas i poszukać czegoś dla znajomych, rodziny czy w sytuacji biznesowej. W ten sposób nasi klienci będą mieli „spokój” wyboru oraz pewność co do jakości produktów. Z kolei dla klienta B2B taki sklep internetowy to również możliwość przetestowania nas jako dostawcy przed rozmową o większym zamówieniu.

Fot. Sylwester Ciszek
W miarę rozwoju chciałabym, żeby sklep internetowy budował rozpoznawalność jako naturalnej propozycji czegoś sprawdzonego. Chcemy być w trendach, ale niekoniecznie ślepo za nimi podążać. Pokazywać lokalność i ją promować – to dla mnie ważne nie tylko jako dla właściciela marki, ale po prostu człowieka, który także należy do różnych społeczności.
Co przyniesie przyszłość? Cóż, Zachwyty to pomysł na markę, która może rozwijać się w wielu kierunkach. Od designu, który – z uwagi na moje wykształcenie – jest mi szczególnie bliski, po promocję rzemiosła i niewielkich manufaktur. Jestem otwarta na to, w jakim kierunku pójdę. Bo co do tego, że pójdę, nie mam najmniejszych wątpliwości!
Rozmawiali Magdalena Murawska i Łukasz Murawski
Czytaj także:


